Jestem fanatyczką elektroniki, internetu, a co się z tym wiąże też wszelkich internetowych mediów :), a tablet kocham tak samo jak mojego męża :)))))
Ponieważ mój mąż, czyli McGyver jest z zawodu elektrykiem-elektronikiem z odchyłami na obróbkę metali, drewna i plastiku, no i fanatykiem wszelkich eksperymentów, to on mnie całkowicie rozumie.
Dlatego też mogę sobie spokojnie kupować wszelkie elektroniczne zabawki i potem się tym bawić :)
Do internetu "weszłam" tak dawno, że najstarsi górale tego nie pamiętają, dzięki internetowi poznawałam świat, ludzi (też McGyvera).
W gry wlasciwie nie weszłam, pozostałam na Majongu, kulkach i sudoku.
No i wpadłam w sidła Pinterestu, Facebooka, Tiktoka i innych pośledniejszych "grup".
Spędzam w sieci wiele godzin dziennie (przyznaję się bez bicia, że za dużo), tygodniami obserwowałam podglądy gniazd sokołów wedrownych - fascynujące!
Ale gdy młode sokoly wyleciały już z gniazd, to na Tiktoku odkryłam świetnego chemika - Damiana Mickiego i...nie mogę przestać go słuchać!!!
Poznaję chemię tak ciekawą, tak prosto podaną, że nawet taki tłumok chemiczny jak ja wszystko rozumie, i chce więcej :))))
Teraz już wiem, że miałam w podstawówce chemiczkę z dyplomem chyba kupionym w ówczesnym "Collegium Tumanum"....
Nie pojmowałam o co chodzi, w liceum nadal nic, a na studiach to już był horror.
Rok chemii nieorganicznej i rok organicznej, tabula rasa, egzaminy zdawałam na "zasadzie trzech zet" - zakuć, zdać, zapomnieć!!! Końcowy egzamin z chemii mialam komisyjny, i komisja była chyba tak zafascynowana moją niewiedzą, że puściła mnie z litości.... (spuszczam zasłonę milczenia i wstydu)....
No i okazuje się, że chemia jest ciekawa, a nawet bardzo ciekawa :)))
Dziękuję ci Damianie za odkrycie we mnie chęci zgłębiania tej nauki, może wróciłabym do podręczników chemii ???


Ja rez jestem tlumokiem chemiczni- fizycznym, w liceum nauczyciel, jeden od obu tych przedmiotów, doceniał moja pilność w sensie uczenia się na pamięć, i miałam wystarczająco dobre oceny.
OdpowiedzUsuńMój syn studiował chemie, i raz mi wytłumaczył, dlaczego z rury wydechowej w auciewychodzi czarno, i nawet zrozumiałam.
Ale zgłębiać tematu nie będę 😅
W czasach szkolnych lubiłam chemię, bo tak fartownie się złożyło,że i w podstawówce i w liceum miałam superancką nauczycielkę tego przedmiotu. I lekcje zawsze były w pracowni chemicznej, więc bywało ciekawie. Za to z fizyki byłam i jestem przysłowiowy głąb.Z matematyki to stan głąba trwa u mnie do dziś. Ale ja już się z tym faktem pogodziłam no a poza tym istnieją wszak kalkulatory.
OdpowiedzUsuńanabell
Bo wiedza nie idzie w parze z darem do jej przekazania. ,,Masz taką wiedzę to idź na nauczyciela" - tak najczęściej mówią. Ale nauczyciel to coś więcej ,,niż wiedza". Cudownie, że na niego trafiłaś. Życzę wspaniałych doświadczeń w obecnej nauce. A uczymy się przecież ,,do końca życia" :D
OdpowiedzUsuńJakoś nie moge się przekonać do tiktoka. Ściągnęłam apkę ale nie korzystam.
OdpowiedzUsuńTo prawda, że bardzo dużo zależy od nauczyciela, od tego, w jaki sposób przekazuje wiedzę i czy potrafi ucznia zainteresować przedmiotem. Ja miałam pecha do nauczycieli historii, wszyscy kolejni straszliwie przynudzali, w związku z czym nie cierpiałam tego przedmiotu. I dopiero mój mąż okazał się takim pasjonatem historii z darem opowiadania, że wzbudził we mnie potrzebę uzupełnienia wiedzy i teraz coraz częściej czytam książki historyczne.
OdpowiedzUsuńA mahjonga i sudoku też bardzo lubię :).
Łoboziu, myślałam że tylko ja jeszcze gram w Mahjonga i kulki 😉 Ale tiktokowi mówię stanowcze NIE. Ledwo Instagrama użytkuję, a Facebook to już nuda, same reklamy.
OdpowiedzUsuń