30. maja na mapie pogody ostrzegano przed burzami....
Boję sie burzy, piorunow i grzmotów....
Boję się gwałtownej ulewy, bo wtedy zalewa nam piwnicę...
Ale coś takiego przeżyłam pierwszy raz w zyciu!
Grzmoty co minutę i zaraz po tym błyskawice!
Gwałtowny deszcz, który całkowicie zasłonił widoczność, i potem grad, duże kulki, gęsto lecące poziomo w huraganowym wietrze.
Zrobiło się ciemno, huczało, waliło czymś, dudniły blachy!!!!
Ja oglądałam przez okno jadalni jak gną się sześciometrowe tuje i moja młoda lipka...
Pół godziny horroru i ucichło, deszcz przestał padać, wiatrzysko poleciało dalej, można było wyjść i ocenić straty.
Tuje się wyprostowały, lipka straciła jedna gałąź, ławkę w ogrodzie przeturlało po trawniku, a w piwnicy wybiło trochę wody, nic strasznego :)
U jednego sąsiada przewróciło szklarnię, u drugiego woda wlała się do dwóch pokojów, u trzeciego zalało poważnie piwnice.
Najgorzej było naprzeciwko nas, uszkodziło świeżo położony dach.
W naszą stronę poleciały gąsiory dachowe, pod nimi są zainstalowane dachówki solarne (jakaś nowość), i poniżej normalne dachówki.
Gąsiory rozbiły się na kamieniach tuż obok naszych aut! Mieliśmy szczęście, bo jedno auto stało przodem do ulicy - szyba na pewno nie wytrzymałaby uderzenia.
Zdjęcie domu i wycinek dachu. Ten czarny pas u góry to dachówki solarne, na szczycie zerwane gasiory:
Nie wiem, jak oni będą ten dach naprawiać, solary na pewno całe do wymiany.
Wszyscy wyszli z miotłami na ulicę, trzeba było sprzątnąć liście, gałęzie i potłuczone dachówki, przetkac odpływy i....już po burzy śladu nie było :)
Na drugi dzień posprzątałam ogrodek od ulicy i....
Znowu przyszła burza! Już nie taka ostra, ale lało okrutnie :(
Grad pościnał mi pąki kwiatowe hortensji bukietowej, podziurawił liście lilii.
Gniazdko kosa przetrwało, oglądam przez lornetkę karmienie piskląt - ja widzę jedno, mąż trzy! :))))
Są też dobre strony tych burz: wymyly mi wielkie okno w sypialni (niestety z jednej strony) :))), wymyły auta, no i truskawki dostały dosc wody, owocują niesamowicie, co drugi dzień zbieram spora miskę:
Jak tak sobie pada, to siadam w fotelu i oczko po oczku dziergam sweterek, jestem już w 27. rzędzie wzoru:
Kilogram grubej wełny, ma być do pracy w warsztacie w zimie.Reakcja: ten pulower jest za ladny do pracy!!!! No i jak faceta zadowolic???
.jpg)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz