4 cze 2026

Huraganowe pokłosie, truskawki, swetry

30. maja na mapie pogody ostrzegano przed burzami....
Boję sie burzy, piorunow i grzmotów....
Boję się gwałtownej ulewy, bo wtedy zalewa nam piwnicę...
Ale coś takiego przeżyłam pierwszy raz w zyciu!
Grzmoty co minutę i zaraz po tym błyskawice!
Gwałtowny deszcz, który całkowicie zasłonił widoczność, i potem grad, duże kulki, gęsto lecące poziomo w huraganowym wietrze.
Zrobiło się ciemno, huczało, waliło czymś, dudniły blachy!!!!
Ja oglądałam przez okno jadalni jak gną się sześciometrowe tuje i moja młoda lipka...
Pół  godziny horroru i ucichło, deszcz przestał padać, wiatrzysko poleciało dalej, można było wyjść i ocenić straty.
Tuje się wyprostowały, lipka straciła jedna gałąź,  ławkę w ogrodzie przeturlało po trawniku, a w piwnicy wybiło trochę wody, nic strasznego :)
U jednego sąsiada przewróciło szklarnię, u drugiego woda wlała się do dwóch pokojów, u trzeciego zalało poważnie piwnice.
Najgorzej było naprzeciwko nas, uszkodziło świeżo położony dach.
W naszą stronę poleciały gąsiory dachowe, pod nimi są zainstalowane dachówki solarne (jakaś nowość), i poniżej normalne dachówki.
Gąsiory rozbiły się na kamieniach tuż obok naszych aut! Mieliśmy szczęście,  bo jedno auto stało przodem do ulicy - szyba na pewno nie wytrzymałaby uderzenia.
Zdjęcie domu i wycinek dachu. Ten czarny pas u góry to dachówki solarne, na szczycie zerwane gasiory:
0

Sąsiad zrobił zdjęcia z drugiej strony, tam zerwało część tych solarnych dachówek :(
Nie wiem, jak oni będą ten dach naprawiać, solary na pewno całe do wymiany.

Wszyscy wyszli z miotłami na ulicę, trzeba było sprzątnąć liście, gałęzie i potłuczone dachówki, przetkac odpływy i....już po burzy śladu nie było  :)
Na drugi dzień posprzątałam ogrodek od ulicy i....
Znowu przyszła burza! Już nie taka ostra, ale lało okrutnie :(
Grad pościnał mi pąki kwiatowe hortensji bukietowej, podziurawił liście lilii.

Gniazdko kosa przetrwało, oglądam przez lornetkę karmienie piskląt - ja widzę jedno, mąż trzy! :)))) 

Są też dobre strony tych burz: wymyly mi wielkie okno w sypialni (niestety z jednej strony) :))), wymyły auta, no i truskawki dostały dosc wody, owocują niesamowicie, co drugi dzień zbieram spora miskę:


Jak tak sobie pada, to siadam w fotelu i oczko po oczku dziergam sweterek, jestem już w 27. rzędzie wzoru:
Przed upałami rzutem na taśmę skończyłam gruby pulower McGyvera:
Kilogram grubej wełny,  ma być do pracy w warsztacie w zimie.
Reakcja: ten pulower jest za ladny do pracy!!!! No i jak faceta zadowolic???

 

10 komentarzy:

  1. Groźne burze spowodowały ogromne zniszczenia w wielu miejscach; nas szczęśliwie ominęły.
    Swetry piękne! Zawsze podziwiam takie umiejętności. Też kiedyś robiłam na drutach sweterki dla dzieci, ale w tamtych latach to był niejako przymus- robiło się coś z niczego.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas burzą była w sobotę, znaczy 6 dni temu. Trochę pourywało z drzew, ale w sumie większych strat nie było, na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niszcząca burza jest bardzo nieprzyjemna, nigdy nie wiadomo co zniszczy. Twoje swetry są urocze, męski gruby i atrakcyjny, a damski zapowiada się bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Basiu - Twój mąż ma rację, to naprawdę piękny a nie tylko ładny pulower!!! I jestem pełna podziwu ,że dziergasz ten tak skomplikowany wzór na tym sweterku. Przyznam Ci się, że ja już ( nie wiem czemu) od dość dawna niczego nie dziergam- ani na drutach ani na szydełku- całkowity brak weny.
    Serdeczności ślę w Twoją stronę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Burza to żywioł, nie wiadomo czy przeminie delikatnie, czy rozszaleje się i narobi szkód. Po trąbie powietrznej, która przeszła w mojej okolicy przed kilku laty, mam taki pewien niepokój przed nią... Jak dobrze,że u Was nie narobiła szkód.
    Sweter piękny, wcale się nie dziwię, że Twój mąż ma obiekcje, żeby brać go do warsztatu :)))
    Pozdrawiam serdecznie, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, upapraj mu ten sweter w smarze, wypal strategicznie parę dziur, to może się do niego przekona. :-)
    Ale faktycznie, bardzo ładny wyrób dziewiarski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znasz moje tajne myśli:)
      Też myslalam, żeby poplamić farba :))))
      Dziur nie zrobię, bo musiałabym cerować, ale jak go już zmuszę do chodzenia w nim, to na pewno po tygodniu straci świeżość!

      Usuń
  7. Bo za ładny. Do warsztatu bym się tak nie postarała. Ba, męża wyjściowy tylko prawe oczka śmigałam🤭

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że Wam się nic nie stało w w tej burzy. Sweter świetny, trochę rozumiem ten żal :P

    OdpowiedzUsuń

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...