Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skarpetki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skarpetki. Pokaż wszystkie posty

18 gru 2017

Troche jesieni, troche zimy

Przegladam zdjecia, znajduje takie, ktore chcialabym zachowac - krotkie momenty codziennego zycia:
- byla jesien, piekna, dluga, i rosl sobie przy drodze mlody sumak, tez piekny:
- znienacka na jeden dzien przyszla zima, postraszyla, poproszyla i... poszla sobie :)
- jak juz sie cieszylam, ze zimy nie bedzie, to wrocila i zasypala nas tym czyms bialym...
(widok przez okno na ulice)
(widok na ogrodek)
Piesel corki jak zobaczyl te "zwaly" sniegu zastrajkowal - chyba mozna z jego miny wynioskowac co mysli: "zwariowala pancia, JA mam po czyms takim chodzic?"
Natomiast piesel naszych przyjaciol patrzal zalosnie: "no wypusc mnie pancia, na dworze tak slicznie, zimno, JA chce! JA chce!"
Zgodnie z kalendarzem zakwitl nasz baaardzo stary kaktus, grudnik, w podziece za piekna nowa komode, ktora dostal w prezencie:

Dostal tez do towarzystwa malutkiego braciszka - bladorozowego :)
Zima przyszla - skarpetki na druty!
Pierwsza skarpetka zakonczyla zycie dosc szybko, wyszla za mala, sprulam, pomimo, ze miala sliczny sciagacz:
Na nastepne wybralam dosc skomplikowany wzorek (chyba lubie sie umartwiac):
Nawet szybko udziubalam, bo staly sie nagle bardzo potrzebne:
Newralgiczne miejsca, czyli pieta i palce robione podwojna nitka, grubo, bo mi najbardziej wlasnie piety marzna!
----------------------------------------------------------
Wielkie wydarzenie kulturalne: wyjscie do kina.
Ale nie do takiego zwyklego kina - to jest kino prywatne, w prywatnym domu, w piwnicy, w sasiedniej wsi.
Niesamowity zapaleniec, milosnik kina, zbieracz wszelkich kinowych gadzetow, zrobil sobie prywatne muzeum-kino.
W kilku pokojach zebral ze dwadziescia starych projektorow, chyba tysiace kilometrow starych tasm, ma stare oryginalne fotele kinowe, pianino, i wiele, wiele innych przedmiotow.
Potrafi godzinami opowiadac o historii kina, zaciekawia wszystkie grupy wiekowe - od przedszkolakow do staruszkow, po prostu czlowiek-kino!
Ma tez mala sale kinowa, na kilkanascie osob - prawdziwe kinowe, pluszowe fotele, scena z kotara, gong, stare kroniki filmowe, nastroj, a potem.... calkiem nowoczena komedia :)
Bylysmy mala grupka siostr spiewajacych i wyszlysmy zachwycone!

Tutaj jeszcze kilka zdjec ze strony tego kina.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na razie tyle, moze jeszcze jakies zdjecia znajde, to je sobie "ku pamieci" wstawie :)

9 gru 2016

Owca-welna-greplowanie-przedzenie-skarpetki

Tak troche dla siebie uporzadkuje w czasie i przestrzeni moje czynnosci w temacie obrobki kupionej (dostanej) strzyzy z owcy lub nabytej (dostanej) gotowej czesanki.
Zaczelo sie w lutym 2013 jak nabylam sobie kolowrotek (w tym poscie).
Niezbyt pieknie mi przedzenie wychodzilo, bylam calkowitym laikiem w tej dziedzinie, i wychodzily mi takie ciezarne dzdzownice :) ( w styczniu 2014)
Na poczatku lutego 2014 spotkalam sie pierwszy raz z prawdziwym przedzeniem :) 
i... pierwsza slczna, wlasna uprzedziona nitka!
Moj drugi, markowy kolowrotek wyglada tak:
Przedlam poczatkowo tylko z gotowej czesanki, ale... dostalam worek welny prosto ze strzyzy.
Ladne to nie bylo i fiolkami nie pachnialo :)
Ogrodek poluzyl mi jako pralnia i suszarnia. W lazience nie odwazylam sie tego robic! TU mozna obejrzec moje pelne poswiecenia czynnosci.
Wyprana, czysta welne trzeba bylo do przedzenia przygotowac, czyli zgreplowac, czyli wyczesac.
W maju 2014 nabylam reczne czesaki:
Juz bylam przadka cala geba :)
Wyczesalam piekna, biala czesanke - czyli produkt, z ktorego sie juz przedzie nitke na kolowrotku:
i uprzedlam tyyyyle klebuszkow:
Do tej pory zrobilam z tej welny pare skarpetek:
 i uzylam jej do kamizelki, ktora odlozona na bok wieki temu nie moze doczekac sie wykonczenia:

cdn nastapi...


8 gru 2016

Brzydka welna

 I znowu troche historycznie - wiosna 2015.
Dostalam troche (tak ze 300g) roznych kolorkow czesanki.
Nie mialam pomyslu co z tym zrobic, bo kolorki takie troche od czapy :) fiolet, zielen, niebieski, zolty i jakies tam jeszcze. Groch z kapusta, wszystkiego po trochu. Ale ze juz posiadalam maszyne do czesania, to podzielilam na dwie grupy, pomieszalam i zgreplowalam.
Efekt - dwa kolorki: zielonkawy i fioletowawy :)

Uprzedlam, najpierw zielonkawa, potem fioletowawa:
 
skrecilam podwojnie, mieszajac zielone z fioletowym:
juz wiedzialam, ze mi sie nie podoba :(

 ale.......... cierp cialo, jakzes chcialo.... ukrecone, trzeba przerobic... no to na druty!
Jak widac, koszmarek, dla mnie nie do przyjecia, ale.... nie to ladne, co ladne, ale co sie komu podoba...
Skarpetki wzbudzily zachwyt, na pniu oddane kolezance, no i jak widac, to ja nie mam gustu!

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...