23 wrz 2022

Zupa z brukwii ???

Robiłam wczoraj zakupy w Lidlu,  takie większe, bo teraz jeżdżę na zakupy tylko raz w tygodniu. 
Stoję przy warzywach i kontempluję....
kartofli nie potrzebuje, kupiłam juz worek na jesień (moje się niestety skończyły :( )...
marchewkę jeszcze mam...
pomidory mam na krzakach...
I tak wolno sie przesuwałam aż doszłam do kapustnych.
...może kupic kapustę? Ale jaką?... myślę dalej...
Stanęła przy mnie kobieta i widze, że też kontempluje :)
Bierze takie coś okrągłego, szarego, duzego, hmmm.... rzepa?
Na etykiecie stoi "Steckrüben"... burak pastewny, myślę? Sprawdziłam w słowniku - brukiew!
Zapytałam ją co z tego robi :) i dostałam przepis na....zupę!

Całkiem zwykła zupa, na kawałku wołowiny z kością, brukiew w kosteczkę, z jarzynami jakie są w lodowce, kartoflami i zieleniną, dodałam jeszcze kaszy jęczmiennej, żeby była gęsta i wyszło cudo nie zupa :)))
No i tak wprowadziłam do jadłospisu zupę z brukwii :)
To już kolejna roslina, której w naszym domu rodzinnym się nie używało, pewnie z powodu wspomnień wojennych...
A mam już w przepisach buraka liściastego,  szpinak nowozelandzki, czosnek niedźwiedzi, czosnek liściasty, najróżniejsze ziola, i to wszystko sadzę w ogrodzie. Teraz posadzę, lub posieję jeszcze brukiew, parę sztuk, bo już w ogrodzie kłopot z miejscem :)))

No i tak z jednej brukwii ułożył mi się nowy post!

Przesiadłam się na Chrome i zobaczę, czy uda mi się komentować i odpowiadać na komentarze.

Miłego dnia! :)

16 wrz 2022

Ot, poranne rozrywki strasznych emerytow :)

 

Tak mi sie dzisiaj pomyslalo, ze w ramach rozruchu mojego bloga, ktory trwal w uspieniu wiele miesiecy, zaczne od naszych porannych zlosliwosci :)

...Dlugie picie kawy, jeszcze w lozku.
Nie musimy sie nigdzie spieszyc, ogladamy wiadomosci w tv, planujemy co w tym dniu robic, zeby sie nie narobic.
Siedzimy z widokiem na ulice przez bardzo nisko osadzone okno, wiec dokladnie widzimy kto i po co idzie, jedzie, z kim, jak itd. Widzimy dokladnie, bo firanek nie mamy, a odleglosc od okna do uliczki wynosi ze trzy metry.

I nagle.... jest!
Pani sasiadka z konca uliczki idzie na poranny spacer z pieskiem.
Chodzi codziennie, regularnie, w sloncu i deszczu, pomiedzy 8.30 i  9.00.
Pani jest w wieku 40-50 lat, na spacer ubiera sie tak, zeby potem nie przebierajac sie pojsc do pracy. Codziennie ma troche inny "wystroj".
Latem kolorowe bluzeczki, spodnie krotkie lub dlugie, kolorowo, a teraz jesienia juz tylko dlugie spodnie i kurtki.
No i nasze komentarze:
O! Dzisiaj ma niebieska kurtke, ale czarne spodnie, a wczoraj szla w zielonej, ile ona ma tych kurtek, no przesada, chyba z dziesiec, po co jej tyle, a spodnie tez ma inne codziennie.... szkoda, ze pieska nie widac, i nie wiemy jaka ma obroze :))))
Patrz, a sasiadka z naprzeciwka dopiero jedzie po bulki, chyba zaspala, bo normalnie wsiada na rower o 8.00....

Wiem, ze dokladnie tak samo obserwuja nasi sasiedzi, oni maja wygodniej, bo na ulice wychodza ich okna z kuchni, a stoly maja ustawione przy oknie, czyli calodniowa kontrola :) 

No i wlasnie przejechalo auto pocztowe, czyli pora wstac i zrobic sniadanie.

Milego dnia! :)

26 lut 2022

Wieczna wędrówka

 Europa jest wieczną wędrówką ludów. Tak bylo zawsze.... wojna za wojna, tak jakby ludzie nie potrafili usiedziec spokojnie i cieszyć sie tym, co maja...
Moi przodkowie: babcie, dziadkowie, rodzice, żyli w niespokojnych czasach, dwie wojny światowe namieszały im co niemiara. Przeprowadzki, ucieczki, ofiary wojenne, wygnanie.
Po dotychczasowym życiu pozostawalo niewiele, parę zdjęć, listów, troche dokumentów.
Po drugiej wojnie zrobilo sie jakby spokojniej, bylo biednie, brak mieszkan, ale... rodzina w wiekszosci przezyla, zebrala sie do kupy i mozolnie budowala nowe zycie.
Zawsze z nadzieja, ze bedzie juz dobrze, ze nie bedzie wojny, ale zawsze pod skora pelzala niepewnosc.
Nie bylo zbyt dużo wspominania o dawnych czasach, bo to byly ciężkie czasy, trzeba bylo zyc i cieszyć sie ze spokoju. 
Młodzi zakladali rodziny, rodzily sie dzieci, praca, praca, zeby na te rodzine zarobic, zeby miec mieszkanie..
Zanim moi rodzice osiedli na stale, to ciagle sie przeprowadzali.
Ja, do wieku 9 lat doliczylam sie pieciu adresów zamieszkania.
No i czas biegł, szkola jedna, druga, i ja tez zalozylam rodzine. I znowu liczylam przeprowadzki, juz moje, i znowu pięć adresów, i zawsze nadzieja, że to ostatni raz....
Zanim sie czegos dorobilam, to znow sie pakowalam, wyrzucalam, rozdawalam, i tak w kółko. 
Nie przywiazuje sie do niczego, myślę, ze to mam we krwi.
I dzisiaj przeczytalam ten wiersz:

Jeżeli porcelana to...   /  Stanisław Barańczak  

Jeżeli porcelana to wyłącznie taka 
Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu, 
Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby 
Nie było przykro podnieść się i odejść; 
Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce, 
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci, 
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć 
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki 
na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy lub świat 
Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać? 
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze? 
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy w świecie 
czuł się jak u siebie w domu?

No i tak to życie się kręci
.... i nie tylko u mnie, wystarczyło od wczoraj słuchać wiadomości...............

12 lut 2022

Taki ranek...

 Wieczorem wzielo mnie na planowanie roznych nieprzyjemnych czynnosci, ktore musze w chalupie i obejsciu koniecznie zrobic :(  No i wyszlo mi, ze bez skrocenia czasu milo przesypianego, to nie wyrobie sie nawet przez rok.

Postanowilam zaprzyjaznic sie z budzikiem i zaczac sterowac moim zyciem (czasem?).
Nastawilam go na 6.00!  i nawet sie obudzilam, nawet wstalam, umylam sie i ubralam.
Wypilam pierwsza kawe i zrobilam śniadanie, i zjadlam....

Zadanie pierwsze: zrobic szybko zakupy, i potem dzialac w obszarze szeroko pojetego sprzatania.
Jak pomyslalam, tak zrobilam.... ale tylko ze 20 pierwszych krokow za brame, do auta.
Auto okazalo sie cale zamarzniete, bo wczoraj bylo wilgotno i padalo, a w nocy przyszedl malutki mrozik.... nie mialam ochoty na skrobanie wszystkich szyb i szukanie odmrazacza do zamkow!

Odwrocilam sie na piecie, wrocilam do cieplego domu i zrobilam druga kawe.
Zakupy zrobie jak sie autko samo odmrozi, a porzadki moga poczekac do jutra :))))))))))))

A taki byl ladny przymrozony poranek o 9.00


20 sty 2022

Rozważania nad miska ryzu

 

8.00 ... glos z ciemnosci: pobudka, twoj dziennik w tv!
Otworzylam jedno oko i oglądam, bo..... ciagle mam nadzieje ze wlasnie od dzis bedzie koniec z maseczkami I tym podobnym....
Niestety, dobre wiadomosci nie nadeszly,  kubek kawy nie pomogl, wiec zaluzje do gory, a na swiecie, o dziwo, slonce!
Rzut oka na termometry i zalamka... to niestety jeszcze nie wiosna :( 
Na dworze 2°C, w domu 14°....
No to grube skarpety na nogi, gruby polar na plecki i zaczynam nowy dzien. 
Po pierwsze miska ryzu* i herbata, czarna , mocna, z cytryna.
Moze zachce mi sie zyc?
........?
Po godzinie nie stwierdzam poprawy nastroju, bo czeka mnie sprzatanie, bleeeeee, zakupy, bleeeee, gotowanie obiadu, bleeeee....
A tak by sie chcialo zakopac z powrotem pod pierzyne....

Nie pisalam chyba o mojej probie hodowli nowalijek w domu (teraz w zimie!)
Dwa miesiace temu nabylam specjalna lampke do doswietlania roslin i posialam bazylie, pietruszke i cebulke. 
Obliczylam ile godzin doswietlac, podlewalam, chuchalam I dmuchalam i.... po 5 dniach wykielkowala bazylia, za pare dni cebulka I pietruszka.
Zaczely rosnac.. i rosnac... i patrzac na dzisiejsze zdjecie to stanely i nie maja zamiaru dalej rosnac :((

Moje kalkulacje doswietlania oparlam na cenie pradu, ktory zuzywam do lampy, w porownaniu do cen doniczek z ziolami w sklepie.
Jak bede wiecej doswietlac, to wyjde na duzy minus, a wlasciwie juz wychodze, bo jak nie chca tak rosnac, to co ja moge?
A wiec doswiadczenie wykazuje doswietlanie jako nierentowne!

Zeby poprawic sobie humor dokupuje po kilka doniczek cebulkowcow (jak na zdjeciu powyzej) czekam, az zaczna rozkwitac I wystawiam do ogrodu zimowego, zeby mi tam kwitly i pachnialy:


A na dworze tak:
‐-------‐-------------------
*
Moja miska ryzu jest raczej bogata, bo zawiera:
Trzy lyzki platkow owsianych, lyzke orzechow mielonych, pare rodzynek, garsc wiśni, garsc czarnych jagod, pare lyzek kompotu sliwkowego lub agrestowego, 140g jogurtu naturalnego i pol banana. 
Musze obliczyc kalorycznosc, zawartosc mikroelementow, witamin, puryn i cukru, ale mi sie chyba nie chce :)

Milego dnia :))))))))))))))))

2 sty 2022

I znowu jestem starsza...

Nie tylko ja, wszyscy jestesmy starsi, ale wcale nie madrzejsi...
Wracajac do "starsi"  to rety, rety w tym roku stuknie mi siedemdziesiatka, beda do mnie mowic staruszka, albo babuniu..... musze szybko zapomniec te liczbe :)))

A dzisiaj bylo jeszcze ladnie, to wyszlam pospacerowac, nawet zdjecia robilam, tylko, ze mi sie nie nagraly na srajfonie :( 
Trudno, wyjda innym razem :)

A wieczorem chcialam w tv obejrzec "Doktora Ziwago", od 20.00 do 24.00.
No i dwie godziny usilowalismy ustawic stacje.... w koncu sie udalo, sila woli i przekupstwem (herbatka+pierniczki). Teraz sobie oglądam, ale co bylo na poczatku dowiem sie z audiobooka!
Taki los zony fachowca, ktory nienawidzi czytać instrukcji, oraz w internecie tez przeciez nie poszuka!!! Ja musze sie zawsze podejmowac tej pracy :)


31 gru 2021

Ostatnie podrygi roku

Baaardzo pracowicie spędziłam ten dzień :)
Najpierw ostatnie tegoroczne zakupy, naprawdę juz ostatnie, 2kg mandarynek i marcepanowe chlebki do kawy oraz cztery pączki (w naszej części Niemiec nazywane berlinkami), i naprawdę ostatnia w tym roku kawa i pogaduchy u przyjaciół.
Szybki obiad i wymarsz na spacer, bo przeciez pogoda zwariowała, nagrzała do 14 stopni i spuściła slonce ze smyczy.
Jak szybko wyszłam, to jeszcze szybciej zamurowało mnie w miejscu! Po niebie szybowały trzy bardzo liczne klucze gęsi! 
Szybowały na polnoc!!! A przeciez przed dwoma miesiącami frunęły na południe..... 
Dziwy panie, dziwy.....
A potem poszłam droga pod drzewami, i tam.... leszczyna kwitnie!!!
Sfocilam ja:
...ale potem sprawdzilam na moim blogu grudzień zeszłoroczny i tam było takie samo dziwo....
Ech... a już myślałam, że wiosna zawitała :(((
No to przestawiłam się jednak na grudzień i wyszykowalam się do Sylwestra, czyli świeża piżamka, szampan do lodówki i czekamy... czekamy...
W tv wielkie nic! Ratuje mnie tablet z blogami, książkami i youtubem :)
Może dotrwam do północy, a może nie, może dziś otworzymy szampana, a może jutro, obie wersje do przyjęcia. 
No to do zobaczenia w nowym roku :)

30 gru 2021

Zwariowana pogoda

Wyszłam dzisiaj do ogrodka, patrzę... a na termometrze +13 stopni! 
Przesada! 
Kiedy mi mają wyzdychac te szkodniki i chorobska, co w ziemi siedzą?
Pada, mzy, chlapie.... I tak ma być przez trzy dni :( 
Na spacer nie chce mi się w taka pluchę wychodzić, kopać w ogrodku w  blocie... nie!
Zostaje kocyk i książka, dobrze, że mam sporo ebookow, bo drukowanych książek nie daje rady czytać, nadgarstki nie utrzymują ciężaru, a oczy tez nie współpracują :(
Co innego książka na tablecie - moge tło zmienić na łagodniejsze, a literki powiększyć. 
Mam jeszcze resztkę wloskiej drożdżówki, kawa do niej, mmmmmm, fajnie :)
Jutro ostatni dzień roku, nie ma się z czego cieszyć, bo to, co nadchodzi, to jakiś horror.
Możemy sobie życzyć lepszego, ale niestety tylko życzyć....
Jak zwykle wyjdziemy o północy przed dom i stukniemy się kieliszkami z sąsiadami.

25 gru 2021

Takie swieta lubie :)

Wigilia 
- odkurzacz do ręki i wciągnęłam śmieci i kurz z podłogi w kuchnio-jadalni, reszte bałaganu i kurzu na pozostałych powierzchniach płaskich bez zalu zostawiłam...
Zapytałam Najglowniejszego co chce jeść na wigilijny obiad o 12.30. 
Zażyczył sobie zupę z makaronem, hmmmm. Dopytałam dokładnie jaka to zupa ma być? No taki rosół z kawałkami miesa i makaronem. Ok.
Wyjelam z zapasów na czarna godzinę rosół z mięsem w słoiku, dodalam zielonej pietruszki i makaron, załatwione.
Ja nie jem miesa i rosołu, więc dla mnie ugotowalam marchewke i seler, dodalam ugotowanego buraka (gotowiec z Lidla), kartofla i smietane, załatwiony barszczyk :)
Na deser kupione ciasto z owocami i kompot.
Prezenty kupujemy sobie cały rok, nie szukając okazji, więc pod choinka nic nie leżało.
Kolacja o 17.00, znowu zapytałam wczesniej, co chce jesc? - sałatkę kartoflana z parówka. 
Ależ proszbardzo :) dostal co chciał (przepis na niemiecka sałatkę kartoflana oczywiście z internetow). Ja zjadłam sałatkę bez parówki.
Koniec wigilii :)))
Czyli pomieszanie z poplątanym, polsko-niemieckie, co kto uważa.
Potem obejrzalam komedie kryminalno-muzyczna z Whoopi Goldberg w klasztorze (uwielbiam) 
i poszlam spać z audiobookiem Szwaji w uszach :)))

Swieta 1. dzień
- na śniadanie jak zwykle musli, i w drodze wyjątku kawałek ciasta.
Obiad o 12.00 wykwintny, niestety nie dla mnie, kaczka pieczona, kartofle, sałatka z czerwonej kapusty, ze słoika... dla mnie wczorajszy makaron z białym serem :)
Troszkę skromnie, ale wiedzialam, że na 14.00 idziemy do przyjaciół na gofry z owocami i z bita śmietana. Oczywiście zjadłam dwa wielkie gorace gofry z gora bitej śmietany!!! Mniammmm :)))
Kolacji juz nie robilam, tylko wielki kubek herbaty z cytryna.
Teraz siedzę i oglądam Pretty Women, po raz milion pięćdziesiąty piąty :))))))
I tak mijaja święta... jak dla mnie piekne święta, zdrowe i spokojne.

Jutro ciąg dalszy leniuchowania :)))))

22 gru 2021

Przesilenie zimowe

 Przesilenie zimowe bylo wczoraj i oszroniony świat wyglądał pieknie!


A dzisiaj dzien staje się juz dluzszy, i od razu świat wyglądał jeszcze piękniej!


Czyli idzie ku wiosnie :) Tak się cieszę! 

Moge robić juz plany ogrodkowe, bo żadnych innych planów robić nie bede, zgodnie z powiedzeniem: "człowiek  planuje, diabeł  się cieszy" :))) 

Wczoraj byłam na spacerze, słońca nie było, mgła zasnuła okolice, moja dusza radowała się widząc te naturalne koronki:



Poszłam sobie w te mgle...


...aż do polnej biblioteczki :) 
Tylko wybierać i przebierać!

Przedreptalam 3km, nawdychalam się czystego powietrza i szczęśliwa wrocilam do domku :)

A wieczorami od dwóch tygodni oglądam w tv sympatyczne romansidla




Długo nie pisałam, bo.... mi się nie chciało :)
Cały mój czas zajmowal ogrodek, no bo co robić w czasie zarazy?
Wszystko mi pieknie rosło, kwitło, owocowało. Tak mijał miesiac za miesiącem.
Nie imały się nas żadne zle moce, spokój, cisza, natura....
I tak dotrwaliśmy do zimy i do świat.
Nie pucowalam, nie gotowałam, nie szykowalam, nie kupowaliśmy prezentów.
Minimalistyczna dekoracje tworza jak zwykle moje ulubione, podświetlane domki i trochę kolorowych światełek.


Zycze wszystkim spokojnych, zdrowych swiatecznych dni!


21 lut 2021

U mnie juz wiosna :)

Jezeli pszczoly pracuja, to wiosna sie zaczela!
Filmik prosze koniecznie ogladac z dzwiekiem:

A przeciez niecale dwa tygodnie bylo tak:


Pierwszy raz odkad tu mieszkam, czyli od 8 lat, mielismy prawdziwa zime!
Trzeba bylo odkopywac ulice, auta staly przez tydzien, bo nie dalo sie wyjechac.

A teraz jestem w pelnym biegu, bo od trzech dni jest cieplo, slonecznie i boje sie, ze znowu nie zdaze zrobic wszystkiego w ogrodku. A pszczoly mnie popedzaja :)

Tak krociutko, bo chcialam koniecznie pokazac te pszczoly.

I jak zwykle do nastepnego napisania :)


28 sty 2021

Dzien dobry w nowym roku :)))

Zyczen noworocznych skladac nie bede, bo jaki jest kon, kazdy widzi, no nie?

Tfu, tfu, jakos sie dzieje, oby gorzej nie bylo, chorobska moje jakos zalagodzilam, zaraze na razie omijamy...
Co robimy?
Ot tak, jakby swiat byl calkiem normalny, czyli:
- dlugo spimy, niespiesznie wstajemy i dokonujemy codziennych nudnych ablucji...
- dlugo jemy sniadanie (od paru lat to samo: musli wlasnorecznej roboty, herbata) i ...
- odpoczywamy po tym straszliwym wysilku :) pijac kawe... dlugo....
- robi sie poludnie, czyli czas gotowac obiady, tak, tak, w liczbie mnogiej, bo ja jem co innego, a Najglowniejszy je po pierwsze mieso, po drugie mieso, po trzecie... nie, nie mieso, je surowki :)
Moja diete opisze pozniej, albo wcale :)
- obiad okolo 12.00 -13.00, jemy dlugo....... ja wysluchuje wykladu prowadzonego przez Najglowniejszego (w czasie jedzenia) na tematy historyczne, polityczne, geograficzne, albo instrukcji montowania np. ostatnio agregatu pradotworczego. No coz, kazdy ma swoje zabawki :)
- po obiedzie nalezy odpoczac.... najlepiej w pozycji lezacej, z kawa popoludniowa....
- a potem to juz jest ciemno i nic sie nie chce robic!!!
- w przerwie nicnierobienia jeszcze trzeba zjesc kolacje i juz mozna isc spac :)))

Sami Panstwo widza, ze nasze zycie nie jest wyslane rozami...
 
Moje wolne minuty (fajnie brzmi) wykorzystuje na: blyskawiczne zakupy, mniej blyskawiczne pogawedki z kumami na placu przed sklepem (w maseczkach), zrobienie wiekszej rundy dookola wsi na rowerze, lub mniejszej na nogach, odwiedziny na dzialce ulubionej kolezanki i pogadanie o uprawach i jekach "kiedy wreszcie mozna bedzie siac kwiatki" :))), no a reszte tych wolnych minut moge wreszcie spedzic w moim "szyciowym pokoju" szyjac lub medytujac "co by tu jeszcze sknocic panowie".
Caly rok szylam sobie kolorowe (no bo jakie?) bluzki tunikopodobne, czyl kryjace doskonalosci mojej figury. Moge je pokazac, a co!
Najpierw hurtem (widze, ze koszmarne zdjecia, ale lepszych mi sie nie chce robic, bo i po co, to jest tylko dokumentacja):
i potem po dwie, troche blizej:
i ostatnia, juz na lato:
 
W ubieraniu jestem monotematyczna i prozaiczna, ale kolorowa:), preferuje kwiatki i motylki!
W mojej szafie kroluja kolorowe bluzki-tuniki, dzinsy, polary i adidasopodobne buty.
Na wylegiwane sie sa oczywiscie leginsy albo spodnie dresowe :)
Kurtka na lato, na jesien i na zime. Ta na jesien jest tez na wiosne.
Na specjalne okazje mam jedne buty zimowe i jedna kurtke podbita futrem. To na wszelki wypadek, jakbym do zimnych krajow jechala. Do cieplych nie zamierzam, jest mi i tak zawsze za cieplo! 

Do mojego parku maszynowego przybyla Nowa Maszyna - Janome Cover Pro 2000 CPX, robi takie ladne podszycia na rekawach i dolach moich bluzko-tunik:
 
Na nowej maszynie przerobilam wykonczenia tej rozowej bluzki, ktora jest na zdjeciach u gory. Te wykonczenia byly koszmarne, jakby ktos szarpal i gryzl, taka moda, ale ze bluzka kosztowala 1€, to ja laskawie kupilam i pobawilam sie :)
Tak wygladaly obszycia (obcielam je):
A tak po poprawkach:
Majac pelny park maszynowy to az sie chce szyc! W szafach mam jeszcze zapas jersejow na pare lat, bedzie sie dzialo :)))
 
O pogodzie moge pisac tylko w superlatywach, czuje w kosciach, ze juz, juz za chwile bedzie mozna siac i sadzic :)
Mielismy co prawda zime, ale tylko pare godzin, napadalo sniegu pelno (czyli pare centymetrow), az sie Najglowniejszy wzial za lopate i w ramach treningu odsniezyl pare metrow naszej ulicy.
I po co? Za dwie godziny zaswiecilo slonce i po sniegu zostaly mi tylko dwa zdjecia:
Poniewaz lato juz blisko, to skonczylam szyc i pikowac obrus letni i polozylam na stol. 
Ladnie koresponduje z gwiazda bozonarodzeniowa :))))) 
No i jak zwykle: Do nastepnego napisania :)

29 gru 2020

Cos do smiechu

Nie kazdy ma Facebook, a sa tam miejsca, gdzie jest cos do przemyslenia, albo cos do obejrzenia, albo gdzie mozna czasem zajrzec zeby sie pośmiać (to nie reklama!)

Na FB "Moje wyspy" znalazlam dzisiaj cos do smiechu, o szczepionkach.

Kazdy ma o szczepieniu swoje zdanie (tyle teorii ile ludzi), nie mam zamiaru ani agitowac, ani wrecz przeciwnie, chce tylko wspolnie sie posmiac. Skopiowalam obrazki i mam mieszane uczucia, czy powinnam, ale na krotko je tu powiesze:






28 gru 2020

Leszczyna kwitnie

Slonce wygnalo mnie z domu. 
Dni sa podobno coraz dluzsze, ale niestety dla mnie za krotkie. 
Na dluzszy spacer mam czas po poludniu, ale o 16.00 juz jest ciemno, a po ciemku ja nie chodze! :) Chyba to leszczyna :) ale fajna, cala zolta!
Wiosna w grudniu??? 

A w mojej bibliotece przydroznej znowu nowe ksiazki, ktos robil porzadki w czasie swiat?
Niestety nic dla mnie nie bylo, no i dobrze, bo w domu mam setki ksiazek jeszcze nie przeczytanych... nie mowiac o ebookach na czytniku :(

Teraz siadam do szycia, strasznie duzo zaleglosci lezy...
Moze wkrotce cos pokaze :) 

26 gru 2020

Swietowanie nieustanne

 Tak wyglada leniwy poranek:

Jeszcze w lozku, ja z tabletem szukam na YT inspiracji do szycia

a Najglowniejszy z laptokiem oglada film pogladowy, jak zbudowac na dachu panel grzejacy wode
Potem leniwie plyna godziny, az mnie wyrzuty sumienia wygonia na przebiezke z kijami

Poogladalam sobie kampery stojace w szeregu, ladne i wszystkomajace, ale i tak nie kupimy :)

A jak wrocilam zaczal sie zmierzch i koniec dnia.

Swieta odbebnione! Od jutra trzeba sie zmobilizowac do jakich madrych czynnosci :))))))

25 gru 2020

Przestrzen wieksza niz mieszkanie

Od czasu do czasu oczy potrzebują popatrzec w dal...
Obejrzawszy rano dwugodzinny film dla dzieci (!), spozywszy pyszne swiateczne sniadanko (!), czyli musli z jogurtem i owocami :))) o bardzo wczesnej (!) godzinie 11.30, wyruszylismy na poszukiwanie Przestrzeni:
Przestrzen byla o rzut kamieniem (12 km), I byla piekna, tajemnicza, rozlegla:
W Przestrzeni stala choinka.... jakas taka troche kolorowa... ubrana od dolu do kawalka wyzej:
Jakies niewyrosniete istoty Przestrzeni tak ja ozdobily :)

A potem TO:
Stonehenge!!!!!! Jestesmy w Anglii???? Przenioslo nas w tym poszukiwaniu Przestrzeni az do Anglii?????

Nieeee, na szczescie nie, bo przeciez nie moglibysmy wrocic :)))

Na szczescie to tylko grupa kamieni na sciezce edukacyjnej! :)))))


24 gru 2020

Wigilia troche inna

Az dziwnie, ze to koniec grudnia:
I takie zwierzatka, na ktore zawsze sie nabiorę:

Troche przewrotnie zjedlismy nasza "inna" wieczerze  wigilijną  o 13.00. 
Bo o takiej godzinie zwykle jadamy obiad. 
Bo na te wieczerze musialam Najglowniejszemu zaserwowac cos miesnego. 
Bo ja tez o tej godzinie jestem glodna, a dwoch obiadow jesc nie bede. 
Bo juz dosc dawno wyleczylam sie z tradycji swiatecznej, czyli sprzatania, gotowania i pieczenia. 
Bo ja mam scisla diete, ktora wszystko wyklucza.
Byla ges pieczona, a dla mnie jedynie "niby barsz czerwony", zmodyfikowany :)
I tyle.
Ciast nie jadamy.
Napoje wyskokowe nie.
Owoce tak.
Nasza "stajenka" w zwyklym nieladzie, bo po co wszystko chowac i ukladac, jezeli za pare godzin stan wraca do normalnosci.
Za godzine zjemy lekka kolacje i juz po jedzeniu.
Zakupy robilam troche powiekszone, bo sklepy na trzy dni zamkniete i jak czegos zabraknie, to mogila :)
Dzisiaj za to zrobilam mega zakupy! Pol duzego wozka!
Po prostu przecenili wszystkie owoce i warzywa o 50%!
Kupilam: pomarancze, mandarynki, winogrona,  kaki, czarne jagody, grejpfruty, salaty, cykorie, kalarepki, papryki. Dobrze, ze to moge na tarasie przechowywac i sie nie zepsuja :)))
Ciast nie przecenili:)))) moze i dobrze, bo zasugerowałabym sie tym obrazkiem i kupila:

A na koniec taki sliczniusi rysunek, mozna sie glosno zasmiac, smiech spala kalorie!!!!!


Milego swietowania :))))

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...