19 lip 2018

Ktos chcial wiecej psich zdjec?

Oto nastepne:

Panna Jula (bezogoniasta)

Panna Lara (pregowana)
Krol (krul) Ninio i Lara
Jak jest cicho i nie wiadomo, co robia, to wiadomo: szkudza!!!!! 
A obrozka byla taka piekna, rozowa :))))
Szukanie dziury w wodzie :)
Skok wzwyz :)



14 lip 2018

Tralala, pieski male dwa :)

Nie, nie, to nie ja zwariowalam, to moje dziecko adoptowalo dwie psie dziewczynki, siostrzyczki!
Jedna z ogonem, druga bez, jedna gladka, druga w centki, obie smieciojady, na razie bezimienne, bo nowi rodzice nie moga sie zdecydowac :)

Ponizej na pierwszym planie Podrzutek, ktory byl niedawno u mnie na wczasach i biedny jeszcze nie wiedzial, co mu panstwo szykuja. Na razie je ignoruje, troche warczy, jak mu w droge wchodza…
No coz, starszy pan, 13-letni, spokojnie dozywajacy statecznego wieku, a tu znienacka dwa szatany!

 Czasem jest troszke spokoju….. Jing/Jang :)))
 Spacer z taka trojca, hmmmmm….
I co ja mam o tym myslec???


10 lip 2018

Krotko o pietruszce i odchudzaniu

Tak sie zaczelo:
Stara Jedza (dzieki ci!) na swoim blogu napomknela o naparze z pietruszki, ktory to podala wczesniej Star (niech ci niebo sprzyja!) na swoim blogu, ktory to napar mial opuchniete kostki u nog zmieniac w peciny, jak u zrebaka :)

Napar produkuje sie tak: duzy (bardzo duzy) peczek zielonej pietruszki zagotowac w 1/4 litra wody, na wolnym ogniu gotowac 5 min., ostudzic, wypic wieczorem, rano masz nozki jak nowe!

Akurat mnie to natchnelo, albowiem moje kostki przypominaly raczej baleronik :( , szybko nabylam rzeczona pietruszke, uwarzylam wg przepisu, poczekalam, az sie troche ostudzi i wypilam :)
Przezylam, rano patrze, a nozki jak byly spuchniete, tak sa nadal …
No to dalej dawaj, znowu warze (nakupilam tej pietruchy pol wiadra!), pije, warze, pije …
No nic … :(

Ale ze sie wystraszylam tych nog, bo chodzic za bardzo nie moglam, to jednoczesnie zarzadzilam sobie dietke: salatki ogorkowe z pietruszka (posiekana), pomidorowe (tez z p.), z roznych salat (tez j/w), slodkosci wszelakie do zsypu, i tym podobne.
Z tego strachu, ze (rze) mnie w odosobnieniu szitalnym zamkna, stracilam caly apetyt, odechcialo mi sie slodkiego, nie jadlam chleba, ziemniakow, tylko chude mieso, jajka, chudy ser …

Po paru dniach waga zaczela swirowac i pokazala maly ubytek :), peciny zmalaly do normalniejszych rozmiarow, no i wcisnelam sie w spodnie o rozmiar mniejsze! Hurra!!!

No to dalej!!! Waga nadal byla dla mnie przyjazna, i ubytek wolno, ale postepowal …

Potem dostalam na trzy tagodnie Podrzutka - spacerki z nim wykonczyly mnie wprawdzie, ale waga ustabilizowala sie na MINUS 7 kg!

Potem pomalutku jeszcze dwa kilogramy i … postoj. Ale nie rosnie! Caly czas, jako wspomaganie, co pare dni wywar z pietruszki :)

Jak moj Najglowniejszy zobaczyl moje efekty, to powiedzial, ze on tez tak chce!
No i tak razem ciagniemy to zdrowe odzywianie - salatki, warzywa, owoce, do wypeku, chude mieso, jajka, chudy ser, herbata i kawa bez cukru, wiecej ruchu, a w nagrode niedlugo URLOP!

Pomidory zaraz zaczna w ogrodzie dojrzewac, ogorki tez, ale sobie forsy zaoszczedze na tym odchudzaniu!!! :)))))

28 cze 2018

Kilometry, kilometry.... tuptam :)

Dziecko wybylo na urlop, Podrzutek ma wakacje u nas:
Codzienne spacery, trzy razy dziennie wykanczaja mnie do cna, natomiast Podrzutek chce jeszcze, jeszcze i jeszcze!
Pojedynczy spacer trwa 45 minut, robimy stala runde okolo 2 km, czyli w porywach 6 km dziennie!
Wyruszamy spod domu nasza spokojna uliczka:
Auta prawie nie jezdza, pare rowerow, no i zawsze kilka psow.
Podrzutek z zasady nie lubi wszystkich psow, wiec krotka smycz i przeczekanie okrutnego szczekania w stylu: czekaj, czekaj, jak sie urwe ze smyczy, to cie pozre!!!

Potem zakret w kierunku "naszej" sciezki:
i pozdrawiamy sliczne konie:
Dalej juz tylko my i inne psy, sciezka spacerowa pod klonami:



Bardzo lubie tam spacerowac, jak nie mam psa to lece z kijami :)

Mozna tez zaznac troche kultury, kacik z ksiazkami do zabrania zaprasza:

Jak mam jakies przeczytane ksiazki, to tez tam zanosze :)

Koncowka spaceru jeszcze daleko:
Spacer zaliczony, ja juz wykonczona, marze o kawie w cieniu, a Podrzutek pelen sily i energii modli sie do pilki:
Trzeba z nim grac na trawniku, zeby zuzyl reszte energii, ale…. on jest niewyzyty!!!!!

Te resztki rowerowe to nie dekoracja! Najglowniejszy majstruje sobie nowy rower z kilku starych, no bo kupienie nowego obrazaloby jego dusze!!!! :)))

Czasem zahaczamy o centrum miasta (wsi), gdzie jeszcze wisi dekoracja na mistrzostwa w kopaniu pilki, tym razem nie ma flag panstwowych, tylko wielkie pilki! Bardzo fajnie to wyglada, prawie wszystkie sklepy zawiesily taka dekoracje:
Zagladam jeszcze w zaulek ze starym spichrzem, studnia, i wieeelkimi kwiatami hortensji:



Jak zwykle, ubrano tez nasza sikorke na glownym skrzyzowaniu, tym razem w barwy narodowe:

A potem znowu do domu, gdzie wita nas moj przeddomowy kawalek ogrodka:



10 cze 2018

Egzami zdany :)

Nie zzarla nas trema, zaspiewalysmy, jak mozna najlepiej, i jestesmy chorem uznanym przez Najjasniejsza Komisje.
Zdjecie po egzaminie, jak widac usmiechy od ucha do ucha:
Innych zdjec na razie nie mam, moze bedzie cos w gazecie, to pokaze :)

Hala widowiskowa, jak to hala widowiskowa, duza sala ze scena, dobre naglosnienie i... zwykle krzesla, co prawda wyscielane i wygodne, ale…
W piwnicy duza garderoba i lazienki, blyszczace i pachnace.
Wszedzie windy, a z parkingu podziemnego bezposrednie wyjscie tuz obok hali.
Oceniam pozytywnie :)

Nasze stroje na ten wystep:
biale bluzki, czarne spodnie, czarne buty, plus zielony szaliczek.

Ja oczywiscie jak to ja, szykowalam sie dzien wczesniej, w glowie powtarzajac slowa piosenek, jak mantre….
No i sie uszykowalam! Oprocz przydzialowego szaliczka i butow, brak mi reszty :(

Spodnie czarne - mam co najmniej szesc par, z ktorych wszystkie sa za ciasne!!!
Przegrzebalam czeluscia szafy - !!! - sa spodnie, ktore wchodza, ale… sa za szerokie i za dlugie!!!! (kolezanka mi podarowala niegdys, bo przytyla).

Do roboty! Maszyna w ruch, godzina roboty, gotowe, ufffff!

Biala bluzka, mmm, jedna niezyt biala, druga przezroczysta, trzecia przykrotka, czwarta za ciasna, bleeeeee…
Oczywiscie, ze wczesniej wiedzialam, oczywiscie kupilam nawet dwa materialy, zeby uszyc, ale coz, same sie nie uszyly :(
Godzina juz 23.00
Wykroj mam, odrysowany od starej tuniki, tylko wyciac i szyc. Ale... trzeba najpierw prowizorycznie uszyc z innego materialu, zeby przymierzyc, bo szkoda bialego materialu, jakby nie wyszlo.
No to skroilam z innego, ciemnego materialu, pozszywalam, przymierzylam, ok, moge kroic bialy.
Skroilam nie dodajac ani pol centymetra na szwy…. :(
Musialam jeszcze zmienic nici na overlocku z czarnych na biale i wyczyscic maszyne z czarnego kurzu…
Kto ma overlock ten wie co to znaczy, a kto nie ma, to sie dowie :) 
Ile przeklenstw leci podczas nawlekania czterech!!!! szpulek nici przez niezliczona ilosc haczykow, chwytaczy itd, a do tego przez dwie igly szyjace, ktore sa tak zamontowane, ze tylko dwoma pesetami mozna te operacje wykonac!
Pot mi plynal wszedzie, bo na dodatek burza juz grzmiala i bylo parno, jak w lazni!!!!
No dobra, pozszywalam, popodkladalam, wyprasowalam, gotowe!
Wkladam na siebie i.... no tak, w cyckach opieta, bo nie wzielam poprawki na cyckonosz!!!
Trudno, bede opieta :)))))  
Byla juz godzina 1.00 dnia nastepnego, a pobudka o nieludzkiej 7.00 :( :( :(

Jak widac (lub nie widac) na zdjeciu, bluzka sie udala, co sie pozytywnie przelozylo na moje spiewanie :)

A jak teraz te bluzke wypiore, to sie na pewno skurczy!!!! Musze schudnac……

Wystepu nie ma co opisywac, to byly trzy piosenki, 10 minut roboty i czesc.
Ale nasz Maestro nawet nas za bardzo nie opierniczyl, znaczy bylo ok.
Werdykt jury - przyznaja nam stopien choru pierwszego stopnia - Leistungschor. Potem sa stopnie koncertowy i mistrzowski. Ale nam do tego tak daleko, jak do Marsa :)

Punktacji nie znamy, dowiemy sie we wtorek, na spotkaniu przy lodach.
Ten kto trzymal kciuki dostaje duza porcje, a kto nie trzymal, mala :)
Zapraszam!!!!! :))))))))))))))))))

A dzisiaj juz tylko leze i odpoczywam, pijac kawe :)

9 cze 2018

Egzamin...

… jutro….
Dzis i jutro odbywaja sie w naszym miescie przesluchania chorow na stopnie: podstawowy, koncertowy i mistrzowski.
Z naszej wsi udzial biora dwa chory - meski i nasz (zenski).
Trzeba zaspiewac trzy utwory a capella, z pamieci, na cztery glosy.
Probujemy od dluzszego czasu, wczoraj wieczorem ostatni raz, a egzamin w niedziele przed poludniem.
Ja podchodze do tego malo emocjonalnie, zaspiewamy tak jak umiemy, ale dziewczyny-chorzystki sa tak przejete, ze hej! :)
Jak ktos chce, niech w niedziele od 9.00 d0 9.30 trzyma kciuki :)
Jak nas pozytywnie ocenia, to trzymajacym kciuki stawiam lody :))))

7 cze 2018

Takie cos

….mi sie przydarzylo:

wracamy z Najglowniejszym z zakupow, autem, jedziemy powolutku i widze po mojej stronie na chodniku mala dziewczynke (na rozowo cala, wiec chyba dziewczynka..), tak z 6 lat, ktora siedzi na chodniku i placze, obok hulajnoga.
Pierwsza mysl - wyjsc z auta i zobaczyc co sie stalo.
Druga mysl - nie zna mnie, zacznie krzyczec i.. !!!!!
Wystawilam leb przez okno i pytam co sie stalo, mala patrzy, lzy leca, nic nie mowi.
Pytam dalej. przewrocilas sie, boli cie cos - nie odpowiada.
Pytam, czy moze wstac - wstaje.
Pytam gdzie mieszka - nie odpowiada.
Wyglada na cala, kolano podrapane, guz na glowie.
Mowie, wez hulajnoge, idz do domu, musisz sie umyc - cisza.

Dlaczego nie pomoglam, nie odprowadzilam do domu?
Bo wiem, ze wszystkie dzieci sa uczone, ze nie moga ufac nieznajomym, ze nie moga rozmawiac, ze nie wolno powiedziec jak sie nazywa i gdzie mieszka, ze jak ktos obcy bierze za reke to maja krzyczec i uciekac.

Takie czasy, kurcze, mam niesmak do siebie, ale z drugiej strony bylam obca, w aucie byl mezczyzna, ja mowie z obcym akcentem…..

Jak zrobila dwa kroki i zobaczylam, ze nie kuleje, pomalutku odjechalismy, jeszcze w lusterko patrzylam, szla i sie ogladala, ciekawe co myslala???

2 cze 2018

Niedzwiedzie mnie napadly!

Jeden duzy polarny:

drugi maly, brunatny:
Ale byly spokojne, nie zagrazaly nikomu, caly dzien spaly :)
Kto by pomyslal, ze niedzwiedzie sa takie przyjazne :)))
------------------------------------------------------------------
Jak juz pokazywalam wczesniej, musialam na przyjazd gosci posprzatac: chalupe, taras, ogrodek i pawilon!
No wlasnie, pawilon ;(
Jakos tak go zaniedbalismy, nie uzywalismy od zimy, stal sobie smutny, tyle tylko ze wiosna przesadzilismy krzak kiwi sprzed domu az pod pawilon. Na tej scianie stoja tylko podpory, wiec uznalam, ze kiwiemu bedzie tu dobrze. No i jest! Zakwitl, ma malenkie owocki, rosnie i nie narzeka :)
Ale nie o kiwi chodzilo - pojawil sie problem, bo pod pawilonem wyginela trawa.
Pomyslowy Dobromir (ja!) polozyl tam dywan namiotowy i jest ok :)
A tu jest kiwi:
Szanowna gosciowa, czyli tesciowa mojej corki zaanektowala pawilon dla siebie:
No i widok ogolny:
Zadowolenie moje az bije z tej relacji, prawda? :)))))))
--------------------------------------------------
A z goscmi trzeba bylo pojsc na spacerek, wiec pojechalismy nad jezioro:
Jezioro powstalo po wyrobisku, potrzebny byl zwir na budowe autostrady, a jako produkt uboczny mamy wode do kapieli ok.12 km od nas :)
Jeziorko ma duze powodzenie wsrod tubylcow, jest porzadnie zagospodarowane, woda zrodlana, zimna jak cholera!
Psy duze i male, moga chodzic tylko na smyczach:
moga sie tez kompac:

My sie nie zdecydowalysmy na kapiel, ale byli tez odwazni, ktorzy do tej zimnicy wlazili, brrrrrrrrrrrrr!
---------------------------------------------------------------
Krotka relacja o pomidorach i innych uzytkach, specjalnie dla innej Basienki:
obsadzilam sadzonkami pawilon dookola, chyba specjalistka rozpozna co jest pomidorem, cukinia, ogorkiem, patisonem i dynia?






Kartofle tez tam sa, ciekawe, jakie beda zbiory?
Owocki tez juz pomalu zbieram, na razie truskawki, poziomki i maliny.



W tym roku jablonki i sliwy zostaly porzadnie zapylone, nic nie przemarzlo, jest nadzieja na owoce:)

Koniec relacji!

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...