21 lut 2018

Oj, jakie starenkie zdjecia!

Dla relaksu grzebie w plikach laptoka, jakis zbior starenkich zdjec znalazlam, tak pi razy drzwi poczatek dwudziestego wieku:

Moja babcia i jej brat graja w krykieta:
bacia na majowce w lesie (ta mlodziutka), ktoras praciotka dlubie cosik - przynajmniej wiem, po kim to mam :)
babcia (na dole z prawej) w towarzystwie ciotek:
Dwie dziewczyny jak maliny, moje dalsze krewne,w pieknych sukienkach, wybraly sie na wycieczke (na podryw?):
i scenka rodzajowa, nie wiem gdzie, nie wiem kiedy...

19 lut 2018

Zdobywam sprawnosci harcerskie

Pierwsza zdobyta odznaka to:
ASERTYWNOSC wzgledem zachcianek meza

Najglowniejszy: (kiedys tam) "- No gdzie jest ten samochodowy czajnik!"
Ja Jego zona: "Nie wiem, gdzies go wsadziles, sam sobie szukaj... (do przeszukania trzy! warsztaty, samochod, piwnica i strych)
N.: po dwoch dniach: "Wszedzie przeszukalem, nie ma!"
J.: "Szukaj dalej, u mnie tez nie ma" (nie chcialo mi sie szukac...)
N.: wczoraj: "Nigdzie nie ma, jedz do sklepu i kup nowy, bez czajnika nie mozemy jechac"
J.: dzisiaj: (nie chce mi sie jechac do sklepu po glupi czajnik, ktory sie gdzies w domu schowal) zaczelam szukac w moich pomieszczeniach i szafach....
Hmmmmm.... ZNALAZLAM, wyrzucajac z regalu kuchennego pierwszy rzad przydasiow!
Twarda bylam, co nie??? :) :) :)
--------------------------------------------
N.: od tygodnia: "wszystkie zaslonki samochodowe wypralas, a tych do przodu nie ma!"

c.d. dyskusji, jak wyzej...

N.: dzisiaj: "moze bys uszyla te zaslonki?"
J.: z wielkim jekiem wzielam centymetr i poszlam do auta wymierzyc te zaslonki... N. poszedl ze mna sprawdzic, czy dobrze mierze...
Stoje sobie w drzwiach i mysle, mysle, pacze, pacze.... i zadaje pytanie: "a w bocznych skrzynkach szukales?" ....... szuka...... ZNALAZL!!!

I tak nic dzisiaj nie musialam robic - Dzieki mojej asertywnosci!

Milego dnia! :)

17 lut 2018

Ze starego albumu

Troche starych zdjec, listow, wspomnien - ot tak, dla siebie, zeby ocalic od zapomnienia...

Ze starenkiego albumu to zdjecie:
calkiem po lewej stronie moja babcia ze strony ojca, mlodziutka, ile mogla miec lat? 14? 15?

Z innego albumu:
to zdjecie ze strony mamy, ale musze poprosic moja corke, zeby mi przypomniala kto jest kto, bo to ona jest teraz rodzinna kronikarka :)

A tak w ogole to wiosna Panie Dzieju!
Juz sie wypuszczam z kijkami na spacery, slonce grzeje, kwiatki wylaza, leszczyna kwitnie:

a we mnie zakwitla nadzieja, ze moze jednak umiem cos upiec?
Niestety nadzieja matka glupich, a moje francuskie ciasteczka robione dokladnie wedlug przepisu wygladaly tak:
Ano wstyd i hanba, mozecie sie smiac, ale talentu do kuchni nigdy nie mialam i na starosc mi tez nie przybylo!!! :) :) :)
---------------------------------------------------------------------------
Za tydzien jedziemy do Polski, odbyc smutna uroczystosc, boimy sie, bo tam akurat ma przyjsc zima :( 
Auto bedzie pelne cieplych kurtek, butow, czapek, rekawiczek i czego tam jeszcze. No i pierzyny zabieram, bo przyjdzie nam w aucie po drodze przenocowac....

9 lut 2018

Pomalutku wracam :)

Pokonawszy smutek, zmeczenie, biurokracje, zaczelam pomalutku wracac do zycia :)
Uczymy sie zyc, po raz pierwszy od kikunastu lat jako mloda para, mlodzi (hi, hi) i swobodni, z kieszeniami pelnymi planow! (no i z wieloma zbednymi kilogramami wszedzie!)

Zaczelismy spacerowac nas jeziorkiem, niedaleko - zdjec jeszcze nie mam, no bo zapomnialam, ze trzeba zawsze nosic aparat... ale jest tam slicznie i cicho, troche ptakow, kilka ludziow z piesami, na razie szaro, ale pewnie za chwile wiosna wybuchnie?
A poniewaz zaniedbalam sie na blogu okrutnie, to troszke napisze :)
W grudniu, robiac "prasowke" blogow rzucil mi sie w oczy tytul u diabla w buraczkach
i obrazek z Kocurem Herbertem:
No i Co??? Jak to Co??? Toz to ja w objeciach mojego Najglowniejszego! Jak zywi! Jak przed Pania Burmistrz w USC przed paru laty!
Takie cos musialam posiasc. Poczta diabelska doniosla dzielo sztuki dosc szybko, i na dzien rocznicowy mialam swoje monidlo na scianie :)
Dostalo zlote ramki, a jakze, tylko napis sie jeszcze nie wydrukowal, bo czasu nie bylo...
I wisi sobie:

26 sty 2018

Ja jestem....

... a Jej nie ma... i juz nie bedzie.... przeminelo pewne zycie... zostana wspomnienia.... duzo wspomnien... 

...na pomniku przybedzie jeszcze jeden napis.... 

...88 lat... to duzo, czy malo?...

25.01.2018

7 sty 2018

Byle jaki poczatek roku...

Koncowka roku ubieglego odbywala sie bez internetow - probowalam cos w laptoku naprawic, ale ani czas byl do tego, ani ochota. Do warsztatu tez nie zawozilam, no bo... przeciez swieta...

Bardzo dziekuje (hurtem):
Lucy eM Ko
Jaskolka
Anna Maria P.
Frau Be
v
gordyjka
anabell
mokuren
lis p.
iw.nowa.2.0
Kalina
Kariatyda2017
Sikoreczka
za przekazane w komentarzach slowa otuchy, zyczenia zdrowia dla maszyny i zyczenia noworoczne!

Wszystkim, ktorzy czytaja mojego bloga dziekuje i zycze samego dobrego!

Kilka dni temu zabralam sie wreszcie za sprzecik, poglowkowalam i.... uruchomilam internety, dzieki czemu mam normalny kontakt ze swiatem :)
Genialna jestem, no nie? :))))))

Ale niestety nowy rok nie zaczal sie dla mnie dobrze, a wlasciwie nie dla mnie, lecz dla PaniD.
Wyladowala w szpitalu, prawdopodobnie po nastepnym udarze, dlatego tez nie udzielam sie na blogach. 
Z doskoku czytam, ale nie komentuje, poprawie sie kiedys, obiecuje :)

Na stres spowodowany powazszym pomagaja mi:
- barek kawowy w szpitalu z takimi ciastami i tortami, ze.... klekajcie narody!!!
- widok lekarzy na codziennych wizytach - nawet sobie nie wyobrazacie, jakie to przystojniaki! 

28 gru 2017

Zepsulam sobie laptoka!!! :(

Wlasnymi recami, chcialam go odwirusowac i zrobilam to tak skutecznie, ze nie moge zadnej strony otworzyc! Czekam na pomoc, ale pewnie po nowym roku bedzie odpowiedz. Teraz musze sie meczyc na srajfonie, a jest to, jak wiadomo trudne.....

Czyli, krotko: Szczesliwego Nowego Roku!!!!!!!!!! :) :) :)

18 gru 2017

Troche jesieni, troche zimy

Przegladam zdjecia, znajduje takie, ktore chcialabym zachowac - krotkie momenty codziennego zycia:
- byla jesien, piekna, dluga, i rosl sobie przy drodze mlody sumak, tez piekny:
- znienacka na jeden dzien przyszla zima, postraszyla, poproszyla i... poszla sobie :)
- jak juz sie cieszylam, ze zimy nie bedzie, to wrocila i zasypala nas tym czyms bialym...
(widok przez okno na ulice)
(widok na ogrodek)
Piesel corki jak zobaczyl te "zwaly" sniegu zastrajkowal - chyba mozna z jego miny wynioskowac co mysli: "zwariowala pancia, JA mam po czyms takim chodzic?"
Natomiast piesel naszych przyjaciol patrzal zalosnie: "no wypusc mnie pancia, na dworze tak slicznie, zimno, JA chce! JA chce!"
Zgodnie z kalendarzem zakwitl nasz baaardzo stary kaktus, grudnik, w podziece za piekna nowa komode, ktora dostal w prezencie:

Dostal tez do towarzystwa malutkiego braciszka - bladorozowego :)
Zima przyszla - skarpetki na druty!
Pierwsza skarpetka zakonczyla zycie dosc szybko, wyszla za mala, sprulam, pomimo, ze miala sliczny sciagacz:
Na nastepne wybralam dosc skomplikowany wzorek (chyba lubie sie umartwiac):
Nawet szybko udziubalam, bo staly sie nagle bardzo potrzebne:
Newralgiczne miejsca, czyli pieta i palce robione podwojna nitka, grubo, bo mi najbardziej wlasnie piety marzna!
----------------------------------------------------------
Wielkie wydarzenie kulturalne: wyjscie do kina.
Ale nie do takiego zwyklego kina - to jest kino prywatne, w prywatnym domu, w piwnicy, w sasiedniej wsi.
Niesamowity zapaleniec, milosnik kina, zbieracz wszelkich kinowych gadzetow, zrobil sobie prywatne muzeum-kino.
W kilku pokojach zebral ze dwadziescia starych projektorow, chyba tysiace kilometrow starych tasm, ma stare oryginalne fotele kinowe, pianino, i wiele, wiele innych przedmiotow.
Potrafi godzinami opowiadac o historii kina, zaciekawia wszystkie grupy wiekowe - od przedszkolakow do staruszkow, po prostu czlowiek-kino!
Ma tez mala sale kinowa, na kilkanascie osob - prawdziwe kinowe, pluszowe fotele, scena z kotara, gong, stare kroniki filmowe, nastroj, a potem.... calkiem nowoczena komedia :)
Bylysmy mala grupka siostr spiewajacych i wyszlysmy zachwycone!

Tutaj jeszcze kilka zdjec ze strony tego kina.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na razie tyle, moze jeszcze jakies zdjecia znajde, to je sobie "ku pamieci" wstawie :)

2 gru 2017

Nic ciekawego sie nie dzieje...

... pierwszy przymrozek - zwarzylo mi piekne nasturcje, ktore do tej pory zabojczo kwitly :(
Musialam wstawic do ogrodu zimowego mojego niebieskiego agapantusa, troche mu w nocy liscie klaply....
Nornice odpuscily kopanie po grzadkach, moze zapadly w sen zimowy?
W domu temperatura optymalna, czyli +/- 16 stopni, ale tylko w pokojach, po korytarzach snuje sie chlodek...
Z tego ataku zimy wzielo mnie na slodycze - kupilam i na raz wchlonelam pudelko Tiramisu (400 g), dzisiaj pudelko malych ptysiow ze smietana w sosie czekoladowym (tez 400 g) i ..... mam dosc cukru chyba na jakis czas :) musi mi wystarczyc kalendarz adwentowy z truflami, ktory dostalam w prezencie!
Zrobilam skarpetke i... sprulam cala, bo mi na stope nie weszla!
Zaczelam od nowa i mi nie przybywa...
Kupilam sobie na imieniny tablet, zeby wreszcie przeczytac noca ksiazki, ktore kupuje i siedza sobie nieczytane i co? i psinco! Zasypiam po pierwszej stronie!!!

Zapetlilam sie, jestem nieziemsko zmeczona i smiertelnie niewyspana,,,
Moze by ktos przyjechal i mi troche posprzatal, bo ja nie mam sily...

Jak sie odpetle, to moze jakies zdjecia wstawie :)

Dobranoc!

30 paź 2017

Kolorki w natarciu - znowu patchwork

Znowu mnie moja dziecina odwiedzila, dobrze jej u mamusi :)
Majac tysiac innych zajec, zabralysmy sie za nowy patchwork.
Chciala czarno-bialy, ok, kilka lat zbieralysmy czarno-biale szmatki.
Reszte dokupilysmy po zabojczych cenach w sklepie i... do dziela!
Dodalysmy male kolorowe kwadraciki, bo jednak sam czarno-bialy byl smutny. Poswiecilam na ten cel troche moich trumiennych szmatek :)
A tu nasza droga przez meke:






 Pies dzielnie pomaga czujac pewnie, ze w niedalekiej przyszlosci bedzie mogl sie na tym rozkladac :)

 Top uszyty, ulozony na ocieplince i podszewce:
Moja praca ograniczala sie do doradztwa i pod koniec, gdy juz wszystkie kwadraty (42szt) byly uszyte i wyprasowane, pozszywalam je wg wskazowek corki.
Teraz tylko spiac agrafkami i przepikowac.
Tylko jedno ale: jak to bezbolesnie zrobic przy wielkosci 2m x 1,80m ???

29 paź 2017

Potwor piwniczny

Nie mozemy sie jeszcze "uporzadkowac" po przeprowadzce do naszego domku :)
Poniewaz musielismy to robic szybko, to pakowalismy nasze klamory wszedzie, gdzie bylo miejsce, bez segregowania!
A miejsca mielismy duzo, bo dom w calosci podpiwniczony, bo duzy strych i podwojny garaz.
W ogrodzie tez ustawialismy piramidy, ale te poszly do sprzatania na pierwszy ogien.
Teraz przyszla kolej na wyrzucanie, oddawanie, sprzedawanie wszystkiego, czego nie potrzebujemy.
Na dzisiajsza niedziele przygotowalismy do sprzedazy dwa rowerki, pol przyczepy czesci samochodowych i duza zamrazarke.
I o tej zamrazarce jest ten reportaz :)
Zamrazarka skrzyniowa jest meblem bardzo duzym i nieporecznym. Jeszcze bardziej nieporeczna jest, gdy stoi w glebokiej piwnicy, do ktorej prowadzi kilkanascie schodkow i waski zakret.
Oto ona:
Jako, ze sprzedawanie mam we krwi :) ulozylam piekne ogloszenie i umiescilam na niemieckich ogloszeniach drobnych (eBay-Kleinanzeige).
Poniewaz takie rzeczy moge spokojnie tylko w nocy robic, to moje ogloszenie (z numerem telefonu) ukazalo sie okolo polnocy!
Sie porobilo!! Ci Niemcy to chyba wogole nie spia! Pisali, dzwonili az do drugiej w nocy!
Umowilam sie z jednym takim na odbior dzisiaj (niedziela) wieczorem.
Taaaaa...
Tylko trza te kolubryne z piwnicy wydostac :(
Ja bylam beztroska - jak ktos kupuje z samodzielnym odbiorem, to niech se wyciaga z piwnicy...
Najglowniejszy mial inny swiatopoglad (jak zwykle) i pol dnia myslal, myslal... i wymyslil:
Czarodziejskim sposobem wydobyl z czelusci piwnicznych duzogabarytowa, cholernie ciezka skrzynie.... sam!!!
Hokus pokus:
...juz ja widac na schodach...
...jeszcze troche...
...no dawaj, dawaj!...
...i...jeeeeest!!!
A wszystko zalatwilo rusztowanie z desek i takie cosik (Flaschenzug), ciagniete lekko jedna (lewa) reka:

Nie wtracalam sie do calej roboty i nie musialam pomagac, ale na koncu podziwialam, a jakze :)
bo ciagnac za ten lancuch moglam nawet ja!

Najglowniejszy nie tylko wciagnal potwora na gore, to jeszcze wyczyscil do blysku i zamrozil, zeby wszystko bylo jak trzeba.
A teraz czekamy do 22.00, bo kupujacy wczesniej nie mogl.....






24 paź 2017

Remonty domowe na wesolo

Poczytalam sobie u iw-nowa dlugi post o remontowaniu mieszkania (TUTAJ klik) i od razu przypomnialy mi sie perypetie z wszelkimi naprawami w wykonaniu Najglowniejszego.
Najglowniejszy jest zlota raczka we wszyskich dziedzinach (no moze oprocz szycia paczworkow),
wlasciwie to wszystko naprawi (chyba, ze sie nie da), eksperymentuje non stop, ma wszelkie mozliwe zabawki (czytaj narzedzia i maszyny), wiec rozrywke mam zapewniona po wsze czasy!

Kiedys mieszkal w wynajetym mieszkaniu, zimnym jak cholera, nie dajacym sie dogrzac. Cale cieplo uciekalo przez nieizolowane mury, przez tzw mostki (?), wilgoc wchodzila nieproszona.
Wymyslil, ze jedna sciane zaizoluje sobie od wewnatrz, tak chytrze, zeby wlascicielka nie zauwazyla :)
Zdjal boazerie i zamurowal trzy czwarte sciany bloczkami, fachowo i rowno, po czym boazeria wrocila na swoje miejsce.
Ale.. rurki centralnego ogrzewania, ktore sie poprzednio miescily na grubosci boazerii, za nic nie chcialy sie zmiescic przed murkiem.
Wiec... doinstalowal pare rurek i kolanek i wszystko gralo!
Cieplo pozostawalo wewnatrz (przynajmniej wiecej, niz wczesniej).
Ale... przyszla wyprowadzka i trzeba bylo mieszkanie oddac w stanie pierwotnym.
Murek sie wiec wyburzylo, boazeria wrocila na swoje miejsce, ale zostaly te dodatkowe rurki i kolanka, ktore utworzyly "nowoczesna rzezbe" i ktorych Najglowniejszy nie mial ochoty znowu przerabiac.
Poniewaz wlascicielka zdecydowala sie jeszcze przed nasza wyprowadzka zmienic najstarsze kaloryfery, przyszedl zamowiony przez nia hydraulik i ogladal wszystkie grzejniki w mieszkaniu.
W kuchni stanal, patrzy, patrzy.... i pyta: panie, a co to za jakis pijany hydraulik zakladal te grzejniki??? Ja musialam wyjsc z kuchni, zeby nie parsknac przy nim smiechem, a Najglowniejszy z kamienna twarza mowi: panie, ja nic nie wiem, jak sie wprowadzilem, to tak juz bylo, tez sie dziwilem....
Kurtyna! Oklaski!

cdn


12 paź 2017

Tak dla porzadku

Ile czasu szyje sie patchwork? Noooo... roznie :)
Na przyklad ten:
szylam siedem lat!

Poczatki szycia uwiecznilam na szczescie na blogu (tutaj klik), wiec moglam sprawdzic.
Czyli od....marca 2010!!!

Oczywiscie nie szylam caly czas, po uszyciu topu, czyli kolorowej gory poszedl sobie na odsiadke do szafy. Przelezal jeszcze pare lat w szafie w Polsce, przeprowadzil sie ze mna w stanie nie zmienionym do Niemiec, i dopiero teraz, na fali szalu szyciowego, dostapil zaszczytu dokonczenia :)


Pierwszy raz pikowalam maszyna taka wielka powierzchnie (1,60x2,00m).
Do pikowania wymyslilam sobie prosty wzorek, ktory "ulepszylam" tak, ze jak szylam, to pot mi z czola plynal.
Ale skonczylam, obszylam nawet kolorowa pliska.
Huraaaaaaaa!!!! Jestem genialna!!!!! 
(i skromna...)

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...