Jak wszystko zależy od punktu siedzenia :)
Annabel na blogu narzekała na tzw. służbę zdrowia w Niemczech, a ja sobie chwalę.
Od początku emigracji korzystam z usług lekarzy wszelkich specjalności.
Czasem dostaję termin od ręki, czasem za trzy miesiące, ale tylko raz u neurologa musiałam czekać pół roku, bo byłam nową pacjentką. W razie bardzo pilnych potrzeb recepcjonistki wydłubują natychmiastowe przyjęcie 😀
Lekarz domowy ma w swojej przychodni wszelkie urządzenia, krew pobierają na miejscu, usg robią też. Przychodnia ortopedyczna ma rentgena, jedynie na CT i MRT wysyłają do budynku radologii.
Teraz przerabiam chirurga naczyniowego, przyszła pora na moje żyły 😞
Już w ten poniedziałek idę pod nóż (a właściwie pod laser), w związku z tym od tygodnia noszę pończochy kompresyjne zamiast podkolanówek kompresyjnych.
No i strasznie cierpię!!! Nie dość, że od miesiąca temperatura non stop afrykańska (ponad 30 stopni), to jeszcze te cholernie grube pończochy! A na dodatek po operacji jeszcze dwa miesiące tych tortur!!!!
No to było pozytywnie, a teraz będzie strasznie 😀😃
Do lekarzy jeżdżę autobusem sprzed domu, kupuję bilet (5,80€) na cały dzień i wszystkie busy, ogarniam nimi całe miasto.
Ale.... miałam wczoraj pierwszego lekarza o 8.00, więc McGyver zawiózł mnie szybko autem do miasta i tam zostawił.
Załatwiłam co trzeba, poszłam na pobliski przystanek autobusu i chciałam kupić całodniowy bilet u kierowcy.... szukał na monitorze, i szukał.... i nie wiedział co nacisnąć.... Nie mogłam mu pomóc, bo nie mówił po niemiecku!!! W końcu machnął ręką, pokazał że mam siadać i pojechał. A ja z forsą w garści i strachem przed kontrolą jechałam cztery przystanki... ufff... kontroli nie było 😀
Załatwiłam jeszcze dwóch lekarzy i wsiadam do autobusu, który mnie zawiezie do domu, a tu znowu jakiś @$%%!!! chyba jeden z "importowanych lekarzy i inżynierów" grzebie palcem po monitorze, grzebie... w koncu pyta ile ja zawsze płacę. Wkurzyłam się i wsadziłam rękę przez dziurę i nacisnęłam pole z nazwą mojej wsi! Bilet się wydrukował i pojechaliśmy.
Chyba miasto oszczędza na płacach doświadczonych kierowców?
A tak w ogóle to robimy prysznic na parterze, robimy od 10 lat.... :)
W końcu moja córka się zdenerwowała i w piątek przywiezie fachowca. Oj będzie się działo 😀
Na razie wygląda tak:
Będzie śmiesznie, bo z przedpokoju wchodzi się do prysznica, a z prysznica do ubikacji 😀😃
I nie było innej możliwości 😀
A sweterek pomału rosnie:


Narzekałam, bo trafiłam na lekarkę rodzinną sporo starszą ode mnie, (a ja młoda wszak nie jestem) której się wydawało,że ona wie więcej i lepiej niż specjalista-endokrynolog. No ale ja jestem dość odporna i uparta i słucham się lekarki z przychodni endokrynologicznej, a nie rodzinnej. Tu u tej "rodzinnej" to nie ma USG ale za to można zrobić elektrokardiogram, co mi ostatnio zafundowała i była strasznie zdziwiona, że mam tak zdrowe i wydolne serduszko. Ale ten gabinet ma jedną wielką zaletę - jest 26 kroków od budynku w którym mieszkam.
OdpowiedzUsuńJa mam dwóch lekarzy w mojej przychodni, obydwaj ca.40 lat, baaardzo przystojni!!!
UsuńJa miałam robiony tzw. przegląd zdrowia, pełne badania krwi, tarczycy, EKG, profilaktyka raka skóry (mój striptiz!) :)))
Wyniki wyszły dobre.
Jak ci się chodzi z balkonikiem? Ja sobie chwaliłam (po operacji kolan), możliwość "usiąścia" w każdej chwili jest super sprawą.
Wczoraj pod okiem córki odbyłam kontrolny spacer do miejsca, w którym będę od 27 b.m. mieć zabiegi rehabilitacyjne, to tak z półtora km od domu, 2 jezdnie ale ze światłami do pokonania. W drodze powrotnej posiedziałam trochę na własnym pojeździe i podobało mi się. Wygodny mebelek, ma nawet oparcie, a obsługa całości na szczęście nieskomplikowana. Polecam z czystym sumieniem. Mam jeden nieduży żylak na lewej nodze, nawet specjalista go oglądał, ale stwierdził że nie ma potrzeby go ruszać. Od 27 b.m. zacznę rehabilitację tych stawów krzyżowo-biodrowych- na szczęście zabiegi co 3 dni a nie codziennie jak kiedyś mi się trafiło. To naprawdę logiczne,żeby "sanitariaty" były tam, gdzie najczęściej przebywacie.
Usuń10 lat to dużo z drugiej jednak strony jak nie było to Wam potrzebne to szybko zleciało.
OdpowiedzUsuńWprowadziliśmy się z moją mamą, która była mobilna i jeszcze chodziła po schodach. Ponieważ w naszym domku już była łazienka na pierwszym piętrze i druga w piwnicy, to było ok. Potem zdrowie mamy zaczęło szwankować, my się też starzejemy, i stanęło na tym, że trzeba mieć prysznic na parterze, bo w zasadzie mieszkamy tylko na parterze (na piętrze są nasze pokoje do hobby i pokoj goscinny). Postawiliśmy dodatkowe dwie ścianki na korytarzu, i wtedy mama miała dwa udary i pozostała już jako leżąca...
UsuńZastopowalismy budowę, były inne ważniejsze sprawy, i budowa się wlokła - pomalutku zakładanie rur do wody, odpływu, elektryki, ogrzewania - wszystko robi McGyver.
Teraz musi być zrobiona najważniejsza sprawa, uszczelnienie podłogi, i to nam zrobi dobry kolega córki, fachowiec :) potem płytki, armaturę, siedzisko i zasłony zrobi McGyver.
Jeszcze trochę i powinno się udać! 😀😃
Piękny wzór sweterka. Ciekawa jestem jak będzie wyglądał już gotowy :))
OdpowiedzUsuńwspółczuję pończoch i remontu.
OdpowiedzUsuńno pewnie, że grubo ponad trzydzieści stopni, i zero deszczu to przesada i można skisnąć. też współczuję a sweter będzie piękny. i tu zazdroszczę. o tutejszej opiece(tfu) zdrowotnej nawet sie nie zająknę.
Uściski.