28 cze 2026

Damian Micki - zaczynam lubić i rozumieć chemię

Jestem fanatyczką elektroniki, internetu, a co się z tym wiąże też wszelkich internetowych mediów :), a tablet kocham tak samo jak mojego męża :)))))
Ponieważ mój mąż, czyli McGyver jest z zawodu elektrykiem-elektronikiem z odchyłami na obróbkę metali, drewna i plastiku, no i fanatykiem wszelkich eksperymentów, to on mnie całkowicie rozumie.

Dlatego też mogę sobie spokojnie kupować wszelkie elektroniczne zabawki i potem się tym bawić :)

Do internetu "weszłam" tak dawno, że najstarsi górale tego nie pamiętają, dzięki internetowi poznawałam świat, ludzi (też McGyvera).

W gry wlasciwie nie weszłam, pozostałam na Majongu, kulkach i sudoku.

No i wpadłam w sidła Pinterestu, Facebooka, Tiktoka i innych pośledniejszych "grup".
Spędzam w sieci wiele godzin dziennie (przyznaję się bez bicia, że za dużo), tygodniami obserwowałam podglądy gniazd sokołów wedrownych - fascynujące!

Ale gdy młode sokoly wyleciały już z gniazd, to na Tiktoku odkryłam świetnego chemika - Damiana Mickiego i...nie mogę przestać go słuchać!!! 

Poznaję chemię tak ciekawą, tak prosto podaną,  że nawet taki tłumok chemiczny jak ja wszystko rozumie, i chce więcej :))))
Teraz już wiem, że miałam w podstawówce chemiczkę z dyplomem chyba kupionym w  ówczesnym "Collegium Tumanum"....
Nie pojmowałam o co chodzi, w liceum nadal nic, a na studiach to już był horror. 
Rok chemii nieorganicznej i rok organicznej, tabula rasa, egzaminy zdawałam na "zasadzie trzech zet" - zakuć, zdać, zapomnieć!!! Końcowy egzamin z chemii mialam komisyjny, i komisja była chyba tak zafascynowana moją niewiedzą, że puściła mnie z litości.... (spuszczam zasłonę milczenia i wstydu)....

No i okazuje się,  że chemia jest ciekawa, a nawet bardzo ciekawa :)))
Dziękuję ci Damianie za odkrycie we mnie chęci zgłębiania tej nauki,  może wróciłabym do podręczników chemii ???

25 cze 2026

Ale jestem glupia!


Czasem sobie myślę "Ale jestem głupia"
No i dzisiaj tak stwierdziłam.....
To że jest upał każdy widzi, to że są różne możliwości złagodzenia też się wie :)
Ale żeby mieć w domu sposób na przeżycie i nie stosować, to już trzeba być mną  😀

Moją ulubioną rozrywką jest wyszukiwanie i kupowanie dupereli w internecie.
Mam cudasie-przydasie do szycia, do robienia na drutach, "trochę" drobnej elektroniki, no i różne pomoce do domowej gimnastyki. Część z nich uzywam częściej, niektóre bardzo rzadko, a niektóre spadają na dno szuflady i ich nie widzę....

I dzisiaj.... co widzę na Facebooku:
"Jak schłodzić nogi ubrane w grube kompresyjne pończochy?"
Ha!!! Przecież ja to mam! Dlaczego nie używam????
Takie nic, a jakże przydatne :)
Ręczniczek chłodzący, kosztował 1€ - namoczyć, odcisnąć i chłodzić, chłodzić! 
Działa wyśmienicie, jest chłodny 15 minut, potem trzeba nim potrząsnąć i znowu jest chłodny, trzyma wilgoć już dwie godziny, nic nie kapie!
Teraz chłodzę nim kark, mmmmm jak fajnie :)))))))  Polecam 😀
I tak, wiem, że można zmoczyć zwykły ręcznik :)
*****************************
Przy okazji dziękuję za komentarze pod moimi postami 🧡 
Czytam, ale nie odpisuję, bo nie mam siły walczyć z blogerem (albo mi skasuje, albo nie chce mi zamieścić albo każe mi się gdzieś logować. 



22 cze 2026

Pogoda, ogródek, sweterek, choroby, remonty i inne przypadłości :)

Maki już przekwitły,  ale były takie piękne:


Dzisiaj dzień "chłodny" :))) jest już 17.00, poczekam do 21.00 i lecę wyrywać chwasty i co się da, żeby zapełnić pojemnik Bio, jutro rano odbierają.
Popatrzyłam na prognozę pogody.... straszne! Od środy znowu Afryka! A ja przecież na północy mieszkam  :( 


Pogoda nie podoba mi się, nie toleruję tak wysokich temperatur, i powyżej 20 stopni zdycham! Nie moge NIC robić, snuję się po domu jak zombie,  poleguję w łóżku,  bo nawet drzemaniem nie da się tego nazwać....
I miałam tak całe życie, gdzieś się zapodział kawałek chromosomu odpowiedzialny za regulacje temperatury :)
Ogródek wysycha... nie jestem w stanie podlać tylu metrów kwadratowych, bo dnia i nocy by mi zabrakło.  Regularnie leję wiadra wody do pomidorów,  sałaty i ziół, odpuściłam truskawki, przestały już owocować, nie puszczają wąsów,  więc chyba jesienią zasadzę nowe.
Do borówek wlewam po 20 litrów dziennie, bo zaczynają dojrzewać,  szkoda by było, żeby opadły... na szczęście mam tylko dwa krzaki :)
A zapowiada się taka afrykańska pogoda jeszcze przez dwa tygodnie!
Dzień w dzień około +/- 30 stopni, a w ten piątek (26.06) ma być 38°!!!!!!!!!

Biedne moje nogi, noszę podkolanówki kompresyjne,  które rzeczywiście zapobiegają puchnięciu, ale w takim upale jest mi potwornie gorąco.
Za trzy tygodnie mam laserową operację żył w obu nogach, a potem kilka tygodni noszenia kompresyjnych pończoch!!! Mam jedynie nadzieję, że już gorąco trochę odpusci. 

McGyver od miesiąca bawi się w hydraulika i wymienia po kolei wszystkie rury od wody. Ciężka robota, ale w piwnicy, a tam jest miły chłodek :)
Musi to robić, bo to ostatnia ciężka robota przed instalacją prysznica na parterze.
Dom ma dwie łazienki, jedna w piwnicy a druga na pierwszym piętrze, a na parterze tylko WC.... a więc ja do mycia po schodach na górę,  a McGyver po schodach do piwnicy!
No cóż, młodsi nie będziemy, a oboje jesteśmy niepełnosprawni, trzeba się szybko przygotować na życie na jednym poziomie :)
Ortopeda mnie straszy, że moje implanty kolanowe trzeba będzie wymieniać (mają już 20 i 21 lat!), i łażenie po schodach będzie bardzo trudne. Echchchch.....

Sypialnia stała się naszym salonem, stoją wentylatory, każde z nas ma po jednym, do tego mam taki mały osobisty, żeby czasem z bliska schłodzić nogi. Żaluzje spuszczone, okna zamknięte. 
Telewizor, tablet, smartfon, i od czasu do czasu donoszę napoje ciepłe i zimne, lody i owoce.
I tak sobie trwamy :)))

Trochę wolno przybywa mi sweterka, ale wiadomo, upał :)
Jestem na 35. rzędzie wzoru, a ma być 60! 

Zbliżenie:
Karczek:
Lewa strona  :)))

Kolory przekłamane - tło jest jasno-błękitne, a wzór ma intensywny Royal blue - taki szafirek.
Aktualnie na drucie jest ok. 500 oczek.....

Przyznaję się że sweterek mnie już przeczołgał, i nadal ciężko mi się robi.
Musiałam dobrze wyćwiczyć rzędy skrócone, dodawanie oczek, równe napięcie dwóch kolorów nitek, a w tym nitki dominującej.
A na dodatek obie wełenki składają się z pojedynczych nieskręconych nitek - niebieska z trzech, a szafirowa z 6! No I oczywiście czasem drut nie zabierze wszystkich części składowych i muszę naprawiać!
"Porządność" pracy widać na lewej stronie :)

A u mojej córki remont tarasu, więc piesa domowa pilnuje roboty...
Ale coś się jej przysnęło w tym upale :)))

Gorąco pozdrawiam czytelniczki i czytelników 🧡

4 cze 2026

Huraganowe pokłosie, truskawki, swetry

30. maja na mapie pogody ostrzegano przed burzami....
Boję sie burzy, piorunow i grzmotów....
Boję się gwałtownej ulewy, bo wtedy zalewa nam piwnicę...
Ale coś takiego przeżyłam pierwszy raz w zyciu!
Grzmoty co minutę i zaraz po tym błyskawice!
Gwałtowny deszcz, który całkowicie zasłonił widoczność, i potem grad, duże kulki, gęsto lecące poziomo w huraganowym wietrze.
Zrobiło się ciemno, huczało, waliło czymś, dudniły blachy!!!!
Ja oglądałam przez okno jadalni jak gną się sześciometrowe tuje i moja młoda lipka...
Pół  godziny horroru i ucichło, deszcz przestał padać, wiatrzysko poleciało dalej, można było wyjść i ocenić straty.
Tuje się wyprostowały, lipka straciła jedna gałąź,  ławkę w ogrodzie przeturlało po trawniku, a w piwnicy wybiło trochę wody, nic strasznego :)
U jednego sąsiada przewróciło szklarnię, u drugiego woda wlała się do dwóch pokojów, u trzeciego zalało poważnie piwnice.
Najgorzej było naprzeciwko nas, uszkodziło świeżo położony dach.
W naszą stronę poleciały gąsiory dachowe, pod nimi są zainstalowane dachówki solarne (jakaś nowość), i poniżej normalne dachówki.
Gąsiory rozbiły się na kamieniach tuż obok naszych aut! Mieliśmy szczęście,  bo jedno auto stało przodem do ulicy - szyba na pewno nie wytrzymałaby uderzenia.
Zdjęcie domu i wycinek dachu. Ten czarny pas u góry to dachówki solarne, na szczycie zerwane gasiory:
0

Sąsiad zrobił zdjęcia z drugiej strony, tam zerwało część tych solarnych dachówek :(
Nie wiem, jak oni będą ten dach naprawiać, solary na pewno całe do wymiany.

Wszyscy wyszli z miotłami na ulicę, trzeba było sprzątnąć liście, gałęzie i potłuczone dachówki, przetkac odpływy i....już po burzy śladu nie było  :)
Na drugi dzień posprzątałam ogrodek od ulicy i....
Znowu przyszła burza! Już nie taka ostra, ale lało okrutnie :(
Grad pościnał mi pąki kwiatowe hortensji bukietowej, podziurawił liście lilii.

Gniazdko kosa przetrwało, oglądam przez lornetkę karmienie piskląt - ja widzę jedno, mąż trzy! :)))) 

Są też dobre strony tych burz: wymyly mi wielkie okno w sypialni (niestety z jednej strony) :))), wymyły auta, no i truskawki dostały dosc wody, owocują niesamowicie, co drugi dzień zbieram spora miskę:


Jak tak sobie pada, to siadam w fotelu i oczko po oczku dziergam sweterek, jestem już w 27. rzędzie wzoru:
Przed upałami rzutem na taśmę skończyłam gruby pulower McGyvera:
Kilogram grubej wełny,  ma być do pracy w warsztacie w zimie.
Reakcja: ten pulower jest za ladny do pracy!!!! No i jak faceta zadowolic???

 

25 maj 2026

Zakwitła!!!! Moja lipa z patyka :)

A mowili, ze lipa zakwita pierwszy raz w wieku 15-20 lat, a tu taka niespodzianka! 
Siedzę sobie w cieniu mojej lipki i kontempluję niebieskie niebo bez jednej chmurki, delikatne listki lipy poruszają się leniwie, i.... coś mi w nich nie pasuje: jakiś żółtawy długi listek, obok zielone kulki...
Przecież lipka ma dopiero 9 lat i nie może kwitnąć, hmmmm....
Podniosłam moje cztery litery, przygięłam galązkę i zatkało mnie, to były kwiatki, jeszcze w pączkach:



Teraz czekam az rozkwitną i będą pachnieć!!!!!  😀😃

A tu zdjęcie lipki (z mojego bloga) z grudnia 2020:

A na polach za drogą makowe pole:


A na dodatek na ścianie budy w ogrodzie, w bluszczu, kos uwił gniazdko i kosica wysiaduje jajka. Nie wiem ile, bo zagrodziłam kawałek terenu, żeby tam psy nie latały, i widzę tylko przez lornetkę żółty dziób i ogon 😀

Lato jest piękne!!!






12 maj 2026

Wtoreczek, wspolne dzierganie, biblioteka

Wylegiwaliśmy się do 10.00!!! Śniadanie o 11.00, umyłam na świeżo włosy, i wyszukałam wyjściowe odzienie.
Wyjściowe to znaczy jeansy,  t-shirt i sweter, bo zimno..... brrrr...

Przed pierwszą dałam McGyverowi obiad (zostało od wczoraj) i wybiegłam na autobus "do miasta". Miasto (tzw.) jest w odległości 5km, ale autobus jedzie 20 minut.
Jechałam na pierwsze w historii "wspólne dzierganie na drutach".
U Lucy odbywa się to w kinie, a u nas w miejskiej bibliotece.

Biblioteka jest nówka niesmigana, dopiero co otwarta, wybudowana z rozmachem!
Jestem zachwycona jej przyjaznością i funkcjonalnością!!!!

Wysiadam z autobusu, robię 30 krokow i juz jestem w środku :) To ten duzy bialy budynek z prawej strony:
(Zdjęcie z internetu)
Ogromna przestrzeń, na dole dwie panie w zagrodzie z komputerami do obsługi czytelników,  regały z książkami, podzielone na działy i pododdziały, wszystko czytelnie i logiczne rozmieszczone, schody z poduchami do siedzenia lub czytania, lub słuchania odczytow:
(Zdjęcie z internetu)
Przestrzen podzielona na części użytkowe: czytelnia czasopism, część dziecięca, młodzieżowa, na pierwszym i drugim piętrze stoliki do czytania i nauki - z lampkami, komputerami, kabelkami do podłączenie smartfonów.
Sale do spotkań że stołami i fotelami.




Jeżeli ktoś jest głodny lub spragniony to drzwi obok biblioteki prowadzą do piekarnio-cukierni z pieczywem, tortami i kawą. WC też jest :)  czysty :)))

Na spotkanie dziergania przyszło 20 pań, wszystkie w wieku zbliżonym, na dużej sali przy stole rozłożyłyśmy się z naszymi robótkami i przez dwie godziny słychać było stukanie drutów i "jazgotanie" pracowitych dziewiarek  😀 
Ja pracowałam nad moim nowym swetrem, który ma być taki:
a na razie jest taki:
A w ogrodku nic nie robię, bo pogoda nie sprzyja działalności na zewnątrz, może po zimnej Zośce będzie cieplej....



3 kwi 2026

Wielkanoc 2026


 Filmik nakręcony dzisiaj w moim ogródku  :)

18 sty 2026

Sweterki, sweterki... dla drutomaniaczek :)

 Zmobilizowalam sie do pokazania moich "prac recznych" czyli postepow w dzierganie nowych sweterków. Sweterków mam co prawda pełna szafę, ale wszystkie noszę i ciągle mi mało :)
Jest to też związane z moimi zakupami na temu, bo nie mogę się oprzeć, żeby kupować i testowac sliczne włóczki.
Pierwszy sweterek robilam dla mnie, ale przyjechała córka i..... "mamusia, ale co ty, zobacz jak mi w tym ładnie..." i przepadło, wyjechał z nią do Holandii.
Dziergalam go dwa tygodnie, moher był puszysty, druty 6, zużyłam 350g!



Najciekawszy był sposób dziergania :)

Robilam go w dziwny sposób, najpierw plecy (prostokat), prosto do pach, oczka zostawiłam na żyłce, 
potem nabrałam od góry oczka plecow i zrobilam dwie części dekoltu, połączyłam je i w dół do pach.
Potem przód i tył połączyłam na jednym drucie z żyłka i robilam na okraglo tułów do samego dolu.
Rękawy nabrałam na okrągło, i robiłam w dół.
Sweter nie ma żadnego zszywania!!!

#######$

Ale pierwszy zakup, na próbę, to była alpaka 100%, turkusowa, i do tego cieniutki moher, żeby gładki sweter trochę "spuchacic".
Fajnie i szybko się robiło, przód, tył, dwa rękawy, druty 5.
Jak przyszło do zszywania, to mnie zastopowało :(
Zblokowane części pomierzyłam i .... okazało się, że rękawy trzeba dorobic, bo za krotkie, a szew dwóch grubych kawałków jest za gruby!
Leżą te nieszczęsne części i czekają na wene, żeby je skonczyc  :))))
########

A potem kupilam merino 100% na sweterek "w koniki"  :)


Sliczny blekit, pliske na szyje zrobilam na drutach 3 (!!!), 116 oczek, sposób dziergania pliski znalazlam na YouTube,  umęczyłam się okrutnie, całe południe scibolilam te oczka, bo pod ściągaczem po nabraniu nowych oczek mialam ich 232 !!! A po kilku rzędach z powrotem do 116. Ufff, ładnie wyszło:)
Teraz jeszcze przeżyć rzędy skrócone na plecach, i... dojdę do koników.
Sweter robiony od góry, raglan. Koniki wyrabiane fair isle.
Koniki będą jaskrawo czerwone.

#####

A we wtorek pojadę sobie na "wycieczke" do miasta, tam jest sklep z materiałami i wełna, bo chce kupić wełnę na skarpetki. Sto lat nie robilam skarpetek, bo i po co, noszę ciagle podkolanówki kompresyjne, grube i ciepłe  :)))
Ale namiętność mnie pcha  :)))))

5 sty 2026

Tyyyle zimy!

 


Tyyleeee..... Nawet dało się bałwana ulepić :)

Ale nie ma co się śmiać,  bo gdzie indziej jest źle,  przysypało kawał Polski, przysypuje też Niemcy. W Holandii też parę centymetrów i już kłopot,  bo oni nie mają odśnieżarek ani nawet łopat!

Berlin dostał w du.. kilkadziesiat tysięcy ludzi nie ma pradu, a w związku z tym: nie ma wody, nie ma ciepla, nie ma sklepów, nie ma światła,  i....nie ma pomocy od rządu. 

I może być tak do czwartku przy minus 7 stopniach mrozu. 

No tak, można mówić "trzeba się było przygotowac", ale jak mają to zrobić rodziny w małych mieszkaniach w wieżowcu? Albo niesprawni ludzie w domach? 

Nam przy kontroli generatora prądu ubźdźiło jakąś rurkę,  cały dzień naprawiania....
Dobrze, ze McGyver może wszystko naprawić.

Ja mam pół szafy grubych swetrow, zapasowe koce i kołdry, puszki z żarciem, jakiś czas można przeżyć. Ogrzewanie też mamy własne.
Nie kazdy tak ma i nie każdy jest przyzwyczajony do mieszkania z normalną temperaturą 16°, a bywa też z mniejszą. Włączamy sobie trochę ciepła rano i trochę wieczorem, da się żyć:)

Niestety dla mnie mróz i śnieg nawet malutki jest przeszkodą na miarę życia, przy moich niesprawnościach ruchowych o wywalenie się nietrudno :( 
Poza próg domu nie wychodzę,  trudno, poczekam do plusowych temperatur :)

I tyle najnowszych wiadomości z życia,  idę robić na drutach następny gruby sweter!!! 
Trzymajcie się ciepło  :))))))))

23 gru 2025

To juz grudzień???

Ano grudzień, koniec roku za parę dni... echhhhhh, jak ten czas leci... 
Na razie trzeba "obejść" święta, dziwne w tym roku, takie długie :)
Czego nie zrobiłam przed świętami?
- nie posprzątałam chałupki 
- nie upiekłam ciast
- nie przygotowałam iluś tam potraw
A co zrobiłam?
- kupilam kartonik barszczu czerwonego 
- kupilam zamrożone pierogi z kapusta i grzybami
- przyniosłam z piwnicy 23-letnia choineczkę, ustrojoną na stałe, oraz domki
- ustawiłam tę dekoracje i pstryknęłam zdjęcie
- brzydkie słowo wyleciało mi z usteczek i.... musialam wymyć lampę,  
bo na zdjęciu dojrzałam jak jest strrrrasznie zakurzona!!!
- jeszcze raz zrobiłam zdjęcie:


 

A jutro na święta przyjedzie moja córeczka, oraz dwa kundelki i będzie wesoło :)))

Pogoda będzie jaka będzie, ma nie padać, a to już dużo!
Pewnie będę wyciągana na spacery z psicami?
Włączyłam sobie Netflix i będę robić na drutach następny pulowerek. 
Fajne plany :)

A wszystkim czytaczom i czytaczkom życzę jak co roku miłego spędzenia wolnych dni, bez zmęczenia, bez stresu, zdrowo i jak kto chce!!!!


4 maj 2025

A ja sobie...

 


A ja sobie siedzę pod lipą, moją lipą która ma już tak z dziesięć lat, i czekam kiedy mi zakwitnie, wtedy przyjdą goście i ja powiem jak Kochanowski: "gościu siądź pod ma lipą, a odpocznij sobie..." :)

Ale, ale, lipka daje już troszkę cienia, trzeba tylko co jakiś czas ławeczkę przesunąć :))) .

I cóż ja robię z tak pięknie rozpoczętym latem?
Leniuchuję,  podlewam roślinki, piję kawę w ogrodzie....
Ćwiczę, liczę zjedzone kalorie, pilnuję odchudzania. 
Słucham audiobooków,  bo z czytaniem mam niejakie problemy.

Cieszę się, że żyję w "zinternetowanym" świecie,  który daje mi niezliczone możliwości.
Poznaję świat, nie mogąc podróżować, 
czytam książki uszami, 
uczę się języków, 
robię zakupy, 
znajduję diety i przepisy gotowania,
oglądam w tv programy naukowe, historyczne, geograficzne,
ćwiczę w domu według wskazówek fizjoterapeutów, mając dostępne pomoce sportowe,
rozmawiam wirtualnie że znajomymi,
Aż trudno wszystko wyliczyć:)

I staram się nie mieć czarnych myśli, chociaż jest to niestety trudne....

Po kilku dniach okrutnego upału przyszło ochłodzenie, odpada mi podlewanie i mogę od jutra dosadzac i dosiewać co się da! 



2 kwi 2025

Chyba najfajniejszy prima - aprylis :)))

Do mojej córki zatelefonowała sąsiadka: " masz martwą kaczkę pod drzwiami, sprzątnij ją,  bo ja się brzydzę".... Nic dziwnego w Holandii, tam kaczki łażą wszędzie. 

Córka włożyła rękawiczki, wzięła worek na śmieci i poszła sprzątać.....

Uśmiałyśmy się obie :))))

27 lut 2025

Tłusty czwartek :)

Jeszcze jeden dzień i zakończy się luty, a ja nie napisałam nic w tym miesiącu!!!

Zatem melduję:
- zgodnie z tradycją zjadłam dzisiaj pączka, a może i drugiego zjem jeżeli mój McGyver pogardzi taka słodką strawą :)

- grzebię już w ogródku,  pogoda mi sprzyja, prawie wiosna :)

- nadal nie mam porządku, i to w całym domu, bo jestem leniwa!

- moje kilogramy nie chcą spadać, ale na szczęście nie idą do góry, czyli jest dobrze :)

- jutro moje autko Twingo (stareńkie, bo urodzone w 2002 roku a kupione przeze mnie w 2016) jedzie na przegląd i jeżeli technik stwierdzi, że nie ma zastrzeżeń, to pojeżdżę nim jeszcze dwa lata, lub jeżeli byłby jakiś chętny kupiec, to mogę sprzedać za kilka eurosków.
Autko było kupione dla mnie z przeznaczeniem na jeżdżenie na próby chóru, na spotkania prządek, na zakupy, lub do lekarzy. 
Teraz chór już nie istnieje, prząść nie mogę, zakupy robimy razem z McGyverem dużym autem (no bo męskie ramiona są odpowiednie do dźwigania siatek :), do lekarzy przemieszczam się autobusem, więc autko przeważnie stoi bezrobotne....

- mam nowego lekarza neurologa który przepisał mi nowe tabletki przeciwbólowe na neurobóle po półpaścu, no i nie chcę zapeszyć, ale trochę działają.... tfu, tfu.... :)

- nakupowałam różnych "ustrojstw" do ćwiczeń i torturuję się w miarę regularnie - ostatnio doszła gruba, ciężka lina do machania ramionami, okazało się, że mam jeszcze jakieś niezidentykowane mięśnie, które teraz mnie bolą.... :(((
Może by o tych "narzędziach tortur" coś napisać w następnym poście?

A na dworze dzisiaj na przemian słońce i deszczyk, czyli popołudnie będzie leniwe, z kawą przed telewizorem :)

Papapa, do następnego postu :)

7 sty 2025

Nasz świat jako scena ze "Squid Game"

 A może w tym nowym roku zacząć tak jak w bulwarowych gazetkach:
"Basia zdradza najwiekszy sekret ..."?
(Tu mam na myśli gó...niane tytuły w gazetach (dziennikach), które teoretycznie powinny przekazać nam najważniejsze wiadomości dnia, a kończą w bagienku...)
A figa, sekretów nie zdradzam, ani cudzych, ani moich 😀

Zacznę więc od podziękowań za sympatyczne życzenia na ten nadeszły już rok! Od czytaczek i czytaczy, od tych, którzy, które napisały/li, jak też od tych którzy nie piszą ale dzwonią, i nawet od tych, którzy/re tylko miło o mnie myślą 🥰

Dziękuję i życzę wszystkim NAJLEPSZEGO!!!!

A teraz do sedna:
- zaczęło się prozaicznie, chciałam obejrzeć jakiś tam polski film (z zasady nie "chciewam"), był dostępny tylko na Netflix,  no to wykupiłam za śmieszne pieniądze abonament i obejrzałam kawałek, stwierdziłam, że szkoda czasu i atłasu i przejrzałam całą ofertę - mialam miesiąc zapłacony to "musiałam" wykorzystać :)
Obejrzałam bardzo sympatyczną komedię z moim ukochanym Paryżem w tle, no i co dalej?

Traciłam czas na tzw pierdółki, nie lubię głupich komedii, nie lubię kryminałów, horrorów,  brutalności,  strzelaniny i.... sama się sobie dziwię.... zainteresował mnie serial "Squid Game".... 
Już wcześniej widziałam jego reklamę, stwierdziłam że nigdy w życiu czegoś takiego bym nie obejrzała.... ale... ciekawska jestem.....
Łomatkoicórko!!!! Brutalność,  strzelanina, krew lejącą się wiadrami, a nawet hektolitrami!!!
Jak dochodziło do strzelaniny zamykałam oczy!!!! I trwałam dalej...

Nie opowiem serialu, bo może kogoś jeszcze zainteresuje, a nie chcę psuć "zabawy", ale zagłębiając się w psychologię, w naszą rzeczywistość, to jest to niesamowicie dobrze zrobiony film. 
Pierwsza część jest dobra, druga taka sobie, a kręcą jeszcze trzecią, pewnie będzie do kitu...

Sama sobie się dziwię, że wysiedziałam tyle godzin, robiąc tylko konieczne "fizjologiczne" przerwy 🙂

Mam jeszcze zapłacony miesiąc, potem się odmelduję, bo przecież chyba wiosna przyjdzie i ogrodek zawoła 😊








24 gru 2024

Czas Wigilii nadszedl

I znowu szykuję święta w Niemczech.
To już 11. raz! 
A licząc od pierwszych świat z moim McGyverem to już 22. raz!
Również w grudniu minęła nam 13. rocznica ślubu... jak ten czas leci...

Jak zwykle jako dekoracja postu występuje nasza mała choinka towarzyszącą nam od 22 lat w czasie świat :) 
Rok w rok pakowana jest w worek foliowy razem z bombkami i światełkami i czeka w piwnicy na następne święta,
I jak co roku życzę wszystkim zdrowia, spokoju i spełnienia marzeń .

A co u nas?
Jak zawsze, zima jest bez śniegu, temperatury na plusie, w ogrodzie zielona trawa i nawet jeszcze ścinam zieloną cebulę, rukolę, pietruszkę i niektóre zioła.
Przyjechała moja córka z dwoma pieskami, te mają zawsze dobry humor i plączą się pod nogami (szczególnie w kuchni :)))
Podłogi nie trzymają czystości, bo osiem brudnych łap z wpada kilkanaście razy dziennie z ogrodu nie używając wycieraczki.... całe szczęście że są to malutkie łapki!
Dekoracji w domu malutko, minimalnie, a na zewnątrz nic nie zrobilam, żeby nie mieć za dwa tygodnie roboty że ściąganiem.
Wystarczają nam dekoracje sąsiadów :)
Menu uproszczone, żeby się nie narobić, poza tym ja z córką trzymamy się naszych diet, a tylko McGyver dostaje bardziej swiateczne dania.
Typowych ciast nie mamy, są owoce, orzechy i Stollen, czyli po naszemu cwibak z marcepanowym nadzieniem.
Prezentów sobie nie robimy, bo to, czego sobie życzymy i tak kupujemy wcześniej, bez okazji.
Jest miło, spokojnie i oby tak dalej :)

Pozdrawiam świątecznie tą drogą wszystkich znajomych i jeszcze raz zdrowia i szczęścia życzę 

11 lis 2024

Jeszcze nigdy nie było żeby jakoś nie było :)

Końcówka października  i początek listopada był pod hasłem: rety, rety, goście jadą!

Najazd (Hunów) gości przeżyłam, aczkolwiek chwilami było ciężko... 

7 osób i dwa małe psy pod nogami, jedni przyjeżdżali, potem wyjeżdżali, inni siedzieli cały czas, jedni tylko na noc, inni tylko na dzień, jeszcze inni naprzemiennie :)
Ja z córką zajęłyśmy się wspólnie szykowaniem jedzenia, ona jadła przy stole, ja chowałam się w kuchni - nie lubię i nie umiem jeść w takim tłumie. 
Jak zwykle w tym zestawie były trzy języki, niemiecki, angielski i polski, ale jedzenie tylko polskie, bez wyboru i bez wybrzydzania.

Wszystko smakowało, ilości które szykowałyśmy (olbrzymie) znikały w mgnieniu oka!
Jesteśmy z córką dobrymi menedżerami, no i świetnie współpracujemy w kuchni :)
Czterech chłopów jak dęby miało niesamowity apetyt, trzy wiotkie kobiety żywiły się przysłowiowym "listkiem sałaty", psy żebrały od świtu do nocy.

Nie były to jakieś imieniny, urodziny, rocznica, nie, nic takiego. Po prostu zbiegły się dni świąteczne i wakacyjne, i dwie rodziny się spotkały :)

Po gościach został bałagan, zmęczenie, ale też cisza i spokoj.... przerywane tylko szczekaniem podrzutków, które zostały u mnie na dwa tygodnie wakacji. 
No i teraz mam pieskie życie, błoto w domu znoszone z ogrodu na ośmiu łapach bo słota na dworze, piesy całe dni czatują na myszy, kopią dołki, energia je roznosi, a ja nic nie mogę, no bo jak tu normalnie żyć w takich warunkach?

Eksploatuję Netflixa włączonego na próbny miesiąc lub dwa, obejrzalam jeden serial, teraz zaczęłam następny, ale chyba nie będę przedłużać abonamentu... jednak nie jestem fanką filmów...

Jak miał być najazd gości, to szarpnęłam się na kupno dużej frytkownicy beztluszczowej, 
i jestem bardzo zadowolona. Pieklam na przykład na raz dużą paczkę frytek, albo 8 zamrożonych bułek. Dala też radę upiec sznycle w panierce z pół kg schabu.
Moja mała frytkownica wyjechała ode mnie razem z wnukiem McGyvera.
Teraz pomału wymyślam dania dietetyczne dla mnie, bo od 15. listopada startuję z drugą turą odchudzania. Frytkownica ma bowiem także funkcję pieczenia na parze!
Dynie królują, wyszła mi świetna mieszanka dyni z marchewka i papryką 😀, świetne też były frytki z dyni.

Liście z drzew opadły, roboty w ogrodzie masa, ale przy tych dwóch szkodnikach nie mam ani czasu, ani ochoty pracować w ogrodku... znowu z niczym nie zdążę.....

Ale co tam, jeszcze nigdy nie było, żeby jakoś nie było!!! 😀😃🙂

28 paź 2024

No comment.....

Przyznam się że od czasu do czasu "grzebię" w chińskich sklepach internetowych, kupuję drobiazgi - jakieś przydasie do kuchni, dodatki do szycia. Kupowanie online jest dla mnie wygodne, bo nie lubię łażenia po sklepach w mieście, trzeba tam dojechać i zaparkować, brrrr :)
Ale dlaczego taki tytuł?
Dzisiaj walnęły mnie po oczach  "śmieszne" breloczki.....

Zobaczcie sami:

Tylko zamawiać! I jakie tanie! No i koniecznie przyczepić do torebki....... 

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...