16 kwi 2017

Migawki z ogrodka

Swieta swietami, jakos tam leca, pogoda mokra, co tu robic?
Zdjecia w ogrodku robic!!!

Na poczatek hodowla rozsady nasturcji:

"Doniczki" na roslinki wyprodukowalam z gazet, wg instrukcji znalezionej na pinterescie. Jakby ktos chcial, to mozna znalezc TU.

Poniewaz chce miec nasturcje mozliwie wczesnie gotowe do wysadzenia, to wsialam je tez wczesnie.
Maja rosnac pod jablonkami i porzeczkami i sciagac na siebie mszyce.
Moze dzieki temu mszyce nie wejda na drzewka i krzewy. Zobaczymy...

Bratki wsadzalam "w com ta miala": Tutaj w nieuzywany koszyk rowerowy.
Mam jeszcze inne pomysly na pozniej :)

 Paroletnia jablonka przesadzana jesienia pieknie sie przyjela i zakwitla.
Ale jak zakwitla!
Mala (karlowata) jablonka przesadzona trzy tygodnie temu przyjela sie i tez kwitnie:
Krzak lawendy, ktory rosl w miejscu nie akceptowanym przeze mnie zostal przesadzony pod plot, a przed nim wsadzilam male krzaczki wykopane z grzadki przed domem, bo tam im sie nie podobalo.
Moze tu sie spodoba?
A tu zawiazujace sie owocki na brzoskwini, ktora przestraszyla sie, ze ja zetne, i pieknie kwitla :)
I rownie wystraszona morela, na ktorej juz wyraznie owocki widac:

Te wysokie chabazie to tez galezie moreli, ktore "poszly w dluga"
Jak sie powiekszy zdjecie to widac ile owockow chce wyprodukowac!

Nie mam wielkiej nadziei na olbrzymie plony z tych dwoch drzewek, bo to jeszcze po drodze zimni ogrodnicy i zimna Zoska, a i teraz nocne temperatury niebezpiecznie spadaja do paru stopni powyzej zera.
Ale popatrzec i pomarzyc milo :)

Sliwa renkloda slabo kwitla, tylko kilka kwiatkow... szkoda :(

No i moje "pole truskawkowe" :)  (wysypalam skorupkami z jajek - podobno slimaki tego nie lubia??)

14 kwi 2017

No to odpoczelam

Odpoczelam w ten piatek, tylko odwrotnie!
Caly tydzien mielismy wnuka na przechowaniu.
Dobre dziecko (11 lat), ja roboty przy nim nie mialam, musialam nakarmic i napoic, ewentualnie na pytania odpowiadac, ale na siedzaco :)
Dziadek mial gorzej, bo jest dla wnuka alfa i omega i caly czas siedzieli w warsztacie.
No i dobrze!
Tylko przepadly nam mile drzemki w ciagu dnia, bo chlopak mial sily niespozyte :)
Mial go ojciec odebrac w wielki piatek wieczorem... fajnie, pomyslalam, nie musze nic szykowac do jedzenia, wieczor, to wieczor, i kupilam ciasto (mrozone oczywiscie, z Lidla oczywiscie).
A dla nas minimum zaopatrzenia, bo ja sie odchudzam, a Najglowniejszy zadnych odchylow jedzeniowych nie potrzebuje.
Tak dobrze zarlo i.... zdechlo!
Synowa zadzwonila w czwartem wieczorkiem, ze przyjada cala rodzinka w piatek w poludnie! Zazgrzytylam zebami i zrobilam remanent:
pol kilo mielonego - za malo!
pol kilo gulaszowego - za malo!
dwie kurze nogi - za malo!
Nosz kurza noga!!!
Dwoch duuuuzych chlopow, dwoch nieletnich z duzym apetytem i dwie kobiety, ktore tez cos tam wsuna :)
Wymodzilam: gulasz, falszywego zajaca (no bo wielkanoc) i zupe jarzynowa na dwoch kurzych nogach.
Myslalam, ze mi nogi w kuchni odpadna :(
Przyjechali, ja stawiam obiad na stol, a synowa mowi, ze ziec dzisiaj posci!
Troszke mna wstrzasnelo, ale stwierdzilam, ze nic innego nie ma, bedzie jadl ziemniaki i salatke!
A wnuki jak na zlosc, tez jesc nie bardzo chcieli, wiec: zostal mi caly gulasz, wieksza czesc zajaca i polowa zupy! Nie martwiac sie zbytnio, zamrozilam nadwyzki, bede miala pare dni wolnego od gotowania :)
I tak to zaczelam swieta :)

WESOLEGO SWIETOWANIA WSZYSTKIM ZYCZE!!!

A tak sie dzieci bawily:



5 kwi 2017

Probna poduszka

Tak sie wlasnorecznie wrobilam w pewna duuuza robote i.... nie zaluje :)
Ale od poczatku:
Moj chor jak kazdy, ma cztery glosy. W kazdym po +/- 20 chorzystek, razem +/- 50 kobiet.
Chor ma "obowiazek" zapewnic swoim chorzystkom w ciagu roku roznorodne atrakcje, czyli:

*Wycieczka piesza majowa ubarwiona spiewaniem, grami i zabawami, zakonczona grillem,
*Wycieczka rowerowa z partnerami, jak wyzej, zakonczona grillem,
*Spotkanie adwentowe z prezentami dla wszystkich chorzystek.

Za kazdy rok odpowiada kolejno inny glos.
Fundusze na organizacje imprezek sa, ale niezbyt duze, liczy sie wlasna inwencja.

My, czyli alty, mamy te obowiazki spelnic w przyszlym roku.
Duzo czasu, ale...
Jezeli chodzi o wycieczki, ja sie nie wtracam, inne "siostry spiewajace" sa bardziej kompetentne.
Ja sie zglosilam do uszycia dla calego choru, jako prezenty adwentowe, poduszek do siedzenia (bo mamy twarde krzeselka :)
Poniewaz moje zasoby szmatek do szycia patchworkow maja objetosc trzech szaf dwudrzwiowych, to taka ilosc poduszek troche te objetosc przetrzebi!
Zaproponowalam prace zespolowa, czyli dwie osoby dobieraja szmatki kolorystycznie, dwie kroja wedlug szablonow, przygotowanych przeze mnie, a ja szyje.
Oczywiscie na mnie przypada najwiecej roboty, ale cel uswieca srodki! Czyli "zejdze" mi troche szmatek z szaf!
Wzory musze przygotowac do jesieni, bo wtedy zaczniemy te zabawe w szycie.
Na spotkanie organizacyjne przygotowalam najprostszy wzor - kwadraciki (10x10cm, po zszyciu 40x40cm, czyli typowe wymiary jaska). Moze ktos bedzie chcal jako jaska uzywac?
Zszylam, podlozylam ocieplinke i przepikowalam obok szwow. Takie cos wyszlo:

Tyly beda jednobarwne, z zatrzaskami, albo guzikami.
Poduszka sie spodobala :)
Musze teraz przygotowac szablony do innych wzorow - prostokaty, paski, trojkaty itd.
bedzie szycie, bedzie wesolo!

1 kwi 2017

Bo ty mi nie pozwalasz!

Taaaa.... ja jestem ta zla, ktora Najglowniejszemu Tepicielowi Trawy na grzadkach nie pozwala w ogrodku porzadku zrobic!
Bo on by te grzadke juz dawno przekopal, a na tamtej tez cos zrobil, bo przeciez chwasty, i w ogole tak nie moze byc!
No coz, wedlug mnie tez nie moze tak byc, ale...
na grzadce osmiometrowej wzdluz plotu posadzilam rok temu  7 sztuk mlodych rododendronow, dostalam od kolegi bo ukorzenil ze swoich, fioletowe, i wsadzilam, myslac o zielono-fioletowej scianie - prawda, ze za dziesiec lat ale....
Przyjely sie, ale w tzw miedzyczasie zmienilam koncepcje i postanowilam je wykopac i posadzic na innej grzadce, z ktorej trzeba bylo najpierw wykopac stary bukszpan i stara azalie.
Czekajac na sily pomocnicze w osobie mojego ziecia slyszalam tylko ciagle: no czemu mi nie pozwalasz przekopac tej grzadki?
Na co ja niezmiennie odpowiadalam: bo tam sa kwiatki, ktore musze gdzie indziej przesadzic, a ty na kwiatkach sie nie znasz...
W koncu Najglowniejszy Porzadkowy znalazl cos innego do porzadkowania i mial jechac na smietnik z roznymi badziewiami. No to mu mowie: wez wyrwij w tamtym kacie te uschnieta wisienke, co ja nam w zeszlym roku nornice podgryzly. Ktora wisienke? No te wyschnieta, bez galezi, sam pien! WYSCHNIETA, BEZ GALEZI!
Musialam na krotko wyjechac cos zalatwic, wracam, a moja corka dlawiac sie ze smiechu mowi mi, ze Najglowniejszy owszem wyrwal drzewko, ale nie to uschniete, tylko trzyletni krzak agrestu, na wysokim, owszem pniu, ale z zielonym listkami i zaczynajacy nawet kwitnac! Z kolcami! Widzial ktos kiedys wisienke z kolcami???
Dlaczego wyrwal???? No bo myslal, ze to wlasnie mial wyrwac, no bo ten pien to mial uschniety i porosniety szarymi porostami, czyli NIEZYWY!
Tez sie zwinelam ze smiechu, bo bylo juz po wszystkim, agrest na smietniku, a pien wisienki jak stal tak stoi!!!!!
A agrestu w tym roku juz nie pojemy... a byl taki smaczny, slodziutki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

26 mar 2017

Ale nudy... wszystko kwitnie!

Jeszcze jak trwala zima planowalam, co w ogrodku zmienic.
Padlo na dwa drzewka, trzyletnie, brzoskwinie i morele, ktore od dwoch lat kwitly, ale potem nie bylo nic!
No to zdecydowalam: ida pod siekiere!
Ale plany swoje a zycie swoje - zanim znalazlam pile, to drzewka szybciutko zawiazaly paki (ponki)!
I to ile!!! Cale drzewka obsypane!
No to zmiana planow - drzewka zostaja, zobaczymy co bedzie :)
Kwiatki brzoskwini (ta z lewej) otwieraja sie pozniej, jednego rozwinietego znalazlam do zdjecia:
 Morela (z prawej) juz otwiera wszystkie kwiatki:
 a powiekszony kwiatek moreli wyglada tak:
Tylko ze noce zimne, to sie malo robakow zapylajacych pokazuje - a z pedzelkiem latac nie bede! Poza tym nie mam skrzydelek :)

Jablonka.
Jesienia przesadzilismy kilkuletnia jablonke razem z jablkami, nie sadzilam, ze to przezyje... Skrocilam do maksimum wszystkie galezie, podlewalam, no i....
A jednak przezyla i ma duzo paczkow kwiatowych (na razie malo je widac).
 Ale troche widac :)
Magnolia biala gwiazdzista:
 i rozowa:
pomalu otwieraja paki.

Forsycja pierwszy raz ladnie zakwitla, widac, ze sie przyjela. Za rok, dwa, bede ja formowac, na razie puscilam "na dziko".

Wylazly grubosze (ten kwiatek to od barwinka):
 Barwinek szaleje:

Dziwne niezapominajki:
 I kepy tulipanow, ktorych mi myszy nie zjadly, bo rosna po drugiej stronie domu!
 Hiacyntow myszy tez nie lubia? Tfu, tfu!!!

Moje ziolka ladne przezimowaly - krzaczek lisci laurowych powieksza sie, lubczyk wylazl z ziemi, w skrzyni tez lubczyk i szczypiorek i drugi szczypiorek, czosnkowy (w skrzyni ten z prawej).


Przesadzam kwiaty doniczkowe i wsadzam nowe cebulki do doniczek (begonie, mieczyki, hosty), wszedzie doniczki, doniczki, skrzynki, pojemniki - musze sie jakos bronic przed nornicami.
Wysialam bazylie z nasionek, rukole i... poziomki - sama jestem ciekawa, czy mi to wyrosnie :)
W internecie wyczytalam, ze bardzo dobrym nawozem sa skorki od bananow. Poniewaz u mnie banany sa zjadane w duzych ilosciach, to skorki zbieram, kroje i susze - beda pod truskawki.
 
Bratki czekaja, az posprzatam ogrodek przed domem, zrobie tam kolorowa plame.
A tu paczki kwiatowe na "Josta", czyli krzyzowka agrestu i czarnej porzeczki.
Pieknie rosnie, w zeszlym roku mialam niezle plony! Owoce na gronach sa duzo wieksze niz porzeczka i maja bardziej kwaskowy smak. Baaardzo je lubie i zjadam z krzaka :)
No i na koniec ozdobka - w szmateksie kupilam slonia indyjskiego - posluzy jako podstawka pod duza doniczke "z czyms tam" :) Moze nasturcje?
No to na tyle pamietnika ogrodkowego, ide pracowac!

13 mar 2017

Turkusowa chusta i.. znowu kwiatki :)

Chuste sobie przez cala zime dziubalam na drutach, znajdujac co i rusz nowe resztki w moim ulubionym turkusowym kolorze. W zakamarkach szaf ukryla sie wieksze i mniejsze moteczki, czesc przedziona przeze mnie, czesc kupowana na pchlich targach.
Udziubalam wszystko do ostatniego metra i jestem cala szczesliwa, ze mi te turkusy "zeszly" :)
Chusta jest duza, miesista, wlochata i ciepla!
Zdjecie robione dzisiaj, obok zonkile, ktore moze jutro sie otworza :)

Moja kepa zoltych krokusow rozkwitala, robila sie coraz wieksza, postawilam obok nowe krokusiki, ktore lada chwila pojda do gleby, oraz nowy nabytek - szachownice. Ladne sa, kiedys, kiedys byly u nas w ogrodku (jeszcze w Polsce). Moze jak je wsadze do ziemi to mi sie rozmnoza???
Fajnie byloby!
Zdjecie zrobilam 3. marca:

A 10. marca ta sama kepa wygladala tak:
Juz zapomnialam, ze fioletowe wychodza tydzien pozniej :)

Odkrylam jeszcze ukryte pod rododendronem delikatne przebisniegi:

A teraz pytanie do ogrodniczek:
kupilam takie skrzynki z podwojnym dnem i nie wiem, czy mam to pierwsze dno (czarne) wylozyc wloknina w calosci, czy robic dziurki na te "cycki", czy wcale nie wykladac?
Ale wtedy ziemia przez szczeliny zleci czesciowo na dol do wody...
No i??????????? Ktos ma??? Ktos wie???




9 mar 2017

Psie perypetie

Zalapalam gdzies grypke - noc nieprzespana, kicham, smarkam, rzenrze.
Wyslalam Najglowniejszego do apteki z lista zakupow, i do spozywczaka po zywe witaminki dla mnie, i do budy z kurczakami i golonkami, zeby sobie obiad kupil :)))
Ja "rozkladam sie" w lozku pod pierzyna!
Rze, albowiem, nie mam co robic, to czytam blogi i komentuje :)
Gackowa opisala wlasnie perypetie z nieusluchanym pieseczkiem, to mi sie moje niedawne doswiadczenia zobrazowaly:

Pare dni temu mialam na skladzie trzy psy naszych przyjaciol. O te wlasnie:


"Tylko" pare godzin. Na dworze deszcz padal, najwiekszy pies (samojed, bialy) zaparl sie, ze bedzie lezal na trawniku, malutki czarny, puszysty szpic zrobil ze mna zabawe pod tytulem "wejsc-wyjsc", a mala czarna pchla znalazla gdzies w ogrodzie zdechle jajeczko i sie uperfumowala!
Wyjscie bylo jedno - zamknelam wszystkie drzwi w domu i psy mogly wejsc tylko na taras i do jadalni. I tak z nimi siedzialam te pare godzin, robiac na drutach i otwierajac, zamykajac drzwi!
Z wielka satysfakcja oddalam im te trzy psy wieczorkiem, smierdzace i brudne wszystkie, i cieszylam sie jak glupia, ze nie moje!

A oni jak to oni nic sie nie przejmujac, zabrali to barachlo i zapakowali w domu do wanny!
Sie ma psy, sie ma....???

3 mar 2017

Bylismy dzisiaj w sadzie...

No nie, nie jako oskarzeni, ani nie jako swiadkowie, ani nie ze skarga - musielismy sie o cos spytac :)
Ale emocje byly: najpierw torebka do przeswietlenia - cos w niej jest! no tak, scyzoryk, damski, maly, ale niebezpieczny :(
Potem ja przez bramke - piszczy! Co jest? Aha, moje sztuczne kolana! Paszport na kolana jest? Nie ma... Pan popatrzyl na mnie, podumal, uwierzyl, moge przejsc...
Najglowniejszy przez bramke - piszczy! W sztuczne biodro pan uwierzyl, ale w metalowy kregoslup juz nie bardzo, paszport kregoslupa i biodra jest? Nie ma... obmacal, ok, mozna przejsc...
Popatrzyl na nas - co wy tacy cali metalowi? Na nastepny raz prosze zalatwic paszporty, bo nie wpuszcze!!!!
Dobra,dobra.... zobaczymy.... moze bedzie inny pan na bramce i przepusci???

Zalatwilismy w 5 minut nasza sprawe, chcemy wyjsc, a tu znowu klody pod nogami!
Wyjscie przez taka okragla sluze, taka waska, ze baaardzo gruba baba by nie weszla!, zamykana automatycznymi drzwiami z obu stron, no ja cie, ja mam klaustrofobie, ja nie wejde!!
Mowie Najglowniejszemu, ze on pierwszy, ale on szarmancko mowi: najpierw kobieta :)
O NIE! Za skarby swiata!
Musze najpierw zobaczyc, czy ta klatka jego wypusci....
nacisnal przycisk... drzwiczki sie otworzyly... wszedl...  czeka... drugie drzwiczki sie same otworzyly... wyszedl!
No dobra, teraz ja :) Udalo sie:))))

Ale atrakcje!  :)

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...