12 paź 2017

Tak dla porzadku

Ile czasu szyje sie patchwork? Noooo... roznie :)
Na przyklad ten:
szylam siedem lat!

Poczatki szycia uwiecznilam na szczescie na blogu (tutaj klik), wiec moglam sprawdzic.
Czyli od....marca 2010!!!

Oczywiscie nie szylam caly czas, po uszyciu topu, czyli kolorowej gory poszedl sobie na odsiadke do szafy. Przelezal jeszcze pare lat w szafie w Polsce, przeprowadzil sie ze mna w stanie nie zmienionym do Niemiec, i dopiero teraz, na fali szalu szyciowego, dostapil zaszczytu dokonczenia :)


Pierwszy raz pikowalam maszyna taka wielka powierzchnie (1,60x2,00m).
Do pikowania wymyslilam sobie prosty wzorek, ktory "ulepszylam" tak, ze jak szylam, to pot mi z czola plynal.
Ale skonczylam, obszylam nawet kolorowa pliska.
Huraaaaaaaa!!!! Jestem genialna!!!!! 
(i skromna...)

4 paź 2017

Straznik zamka i zimowa spizarnia

Jak jesien, to i zwierzatka szykuja sie do zimy i gromadza zapasy.
Pajak zlapal w swoja siec duza muche i chyba ose, i opakowal je pajeczyna.
Dwie (moze jeszcze zyjace) ofiary wisza na pajeczynie, czekajac az je potwor pozre :(
Te pierwsza ofiare chyba wlasnie napoczal......
Jakas pluskwa mianowala sie straznikiem zamka i tak sobie siedzi i czeka nie wiem na co....
A takie motylki przyfrunely do mnie z Jarmarku Dominikanskiego - laaaadne :)

2 paź 2017

Minal sierpien, minal wrzesien....

...juz pazdziernik i ta jesien....

A jak jesien to chryzantemy i "Jesienna dziewczyna" z Kabaretu Starszych Panow:
Jesienia konczyly sie pomidory.... jak w piosence Wieslawa Michnikowskiego - "Addio pomidory" (piosenka zaczyny sie w 4. minucie)
Niestety Wieslaw Michnikowski tez odszedl... smutno mi...

Ogrod pustoszeje, wycinam galezie, przecinam krzewy, czeka trawnik i wsadzanie tulipanow...

Zebralam ostatnie maliny, poziomki, trafila sie nawet truskawka:
Dojrzewaja ostatnie jablka na jablonce:
Jeszcze moge zrywac seler i lubczyk do zupy, szczypiorek czosnkowy zakwitl i uzywam go do przyprawiania miesa, ale to wszystko do pierwszego mrozu.
Drzewko laurowe przetrwa, musze je tylko wsadzic miedzy krzaki, a grzyby... no coz, nie zbieram ich i nie zjadam :) Tak sobie rosna.




Niezawodne kwiatki poprawiaja samopoczucie:
aksamitki

wrzosy
 takie fioletowe od sasiadki
 sloneczka
i takie wysokie, czerwone, co ma potem dziwne, jezowe nasiona:

i takie biale, lelujowate


i bonzai wystrzyzone z tuji
 i robaczki na nasionach hibiskusa, polujace na ostatnie mszyce :)
 i rozchodnik czerwony, ktory lubily motyle
i "rozlezione" nasturcje :)
Niedziela byla piekna sloneczna, a w miescie byl pchli targ - no to pojechalismy :)
Moje znaleziska:
dwie laleczki - jedni nazywaja je minki, bo lalki maja rozne miny, ja  nazywam je krzywusie, bo sie fajnie wykrzywiaja:

i szklany przycisk, idealnie przezroczyste szklo!
i dwie rolki kasowe, do prob z szyciem nowego patchworka.

Naladowalam moje psychiczne akumulatory, powinno na pare dni wystarczyc :)

A na koniec moj jesienny klon przed domem:

Dopisuje o bialej lelui:
roslina z cebulki, dlugo siedzi w donicy po posadzeniu zanim wypusci liscie, a zakwita we wrzesniu:

Ornithogalum saundersiae

30 wrz 2017

Bylam na targach.... ach!!!!

To "ach" powinno byc powielone wielokrotnie, moj zachwyt byl nie do opisania!
Tyle pieknosci w jednym miejscu, na zywo, tyle inspiracji, rozmow, niebo w oczach!

Moze przesadzam, ale bylam wniebowzieta, do tego stopnia, ze schrzanilam prawie wszystkie fotki.
Zamiast pomyslec nad ustawieniem, prstrykalam, pstrykalam, a w domu.... no nie powiem, jakie brzydkie slowa lecialy z moich usteczek!

A wiec:
Targi "Igla i nitka" w Osnabrück, 50 km ode mnie, zabralysmy sie we cztery wariatki jednym autem.
Czasu mialysmy za malo, zeby wszystko dokladnie obejrzec, "posmakowac", popytac, pomacac!!! trzeba by trzy dni tam jezdzic, a ja mialam wyproszony tylko jeden :(

Hala miejska pomiescila wszyskie stoiska, bylo ich mnostwo, ale tak rozmieszczone, ze nie bylo scisku.
Fanatyczek robotkowych tysiace!!!
Sala taka, sala siaka, ja gubilam sie ciagle, chcialam wszystko obejrzec, a wariatki ciagnely mnie za kapote - zobacz to, zobacz tamto.... lomatkoicorko! ile tego bylo!!!

Krzyzykowe:


welniste:

guzikowce:
i szmatki, patchworki!!!
tego bylo duuuuzoooooo!
ale zapomnialam, ze mam aparat :)

Natomiast nie ogluplam az tak, zeby nie zakupic pieknych paneli:






Jak na razie poszly na polke "trumiennych".. :) :) :)

Interesujaca byla wystawa grupy "Die Alküns", tkanin artystycznych wykonanych z roznych materialow.
Ciekawe, ale nie moja bajka.
Jako dokument wklejam pare zdjec: granat z koralikow, Most Karola w Pradze i ptak(orzel?) wyszywany na tiulu polozonym na zdjeciu.
Ta technika podobala by sie na pewno mojej cioci Jadzi, niestety ona juz nic nigdy nie uszyje...




Co bylo dla mnie najciekawsze?
Polaczenie quiltow z muzyka - czyli szycie quiltow pod konkretny temat muzyczny.
Jak widac na zdjeciach, przed konkretnymi quiltami stal sobie stojaczek z tematem przewodnim i tytulami, i wisialy sluchawki - mozna bylo usiasc i kontemplowac muzyczke, patrzac na quilty :)
bylo to dla mnie jak miod na dusze.... wrazenie nie do zapomnienia, muzyka, obraz, obraz, muzyka....

np. The Beatles:

Shakuhachi Flöte:

 Gospels & Spirituals:

 Krol Lew:

i inne.....

Mhmmmmmmmm :) :) :)

Ja chce jeszcze, i jeszcze , i jeszcze!

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...