25 kwi 2017

Diana - najnieusluchanszy pies

Wystawa Psow Rasowych okolo 1986 roku...
kolezanka mnie wyciagnela, ona byla i jest szalona psiara....
moje 12-letnie dziecko poszlo ze mna...
obejrzalysmy wszystko, co bylo do obejrzenia, wychodzimy juz, a tu przy bramie jakas pani sprzedaje szczeniaka....
fajny szczeniak, podobno ma z tego wyrosnac chart afganski...
i sie zaczelo: mama kup, no mama kup, ja bede wyprowadzac, ja bede juz zawsze grzeczna, ja bede zawsze lekcje odrabiac......
tego "ja bede" byla cala litania.... bylo klekanie i lanie slozow...
Ja: nie kupie psa, nie chce psa, bede miala tylko klopoty.
Dziecina: ale mama kup!!!
Ja: NIE!
Dziecina: ale dlaczego????
Ja: bo nie wzielam forsy!
Kolezanka: TO JA CI POZYCZE!

I pozyczyla... do domu wrocilysmy z czyms takim:
Slodziutkie poldiable zawojowalo cala rodzine, ktora to rodzina pozwalala slodziakowi na wszystko!
Na deptanie kwiatkow, na sikanie na kwiatki, na wyleganie sie na kwiatkach:

Zeby swedzialy, wiec szatkowala wszystko, co w pysk wpadlo:

Jakis taki dziwolag z tego wyrastal, dlugie lapy, cienki, zakrecony ogonek:



Nie mielismy mozliwosci wygodnego siedzenia w salonie, meble nalezaly do PSA,
jeden fotel:
drugi fotel:
wersalka tez, a jakze:
W drodze laski psina dzielila sie czasami meblem z ktoryms czlowiekiem:

czasem zadala (rzondala) luksusow:
czlowiek spelnial jej zyczenia, no bo co mial zrobic???

CDN.......



24 kwi 2017

Liczenie strat

Czekalam pare dni, zeby oszacowac, co mi przymrozek zniszczyl.
Jeszcze sie ludzilam, ze co tam, jedna noc z temperatura okolo zera....
Niestety, przeleciala zimna wredota i pomrozila:
wszystkie hortensje (11 krzakow!):


a tydzien temu byly takie ladne:
 brzoskwinia i morela stracily wszystkie zawiazki:

josta (krzyzowka czarnej porzeczki z agrestem). nie wiem, czy owoce na niej dojrzeja - wygladaja podejrzanie:
przymrozilo troszke hosty:
i aksamitki (moze jeszcze od dolnej czesci lodygi sie puszcza?)... poczekam troche:
kiwi (aktinidia) o dziwo przetrwalo, jedna galazka z paczkami przemarzla:
ale reszta pakow wyglada na zywe:
Najwiekszy bol - magnolia! 
W tym roku ladnie juz kwitla (ma 3,5 roku!) ale przymrozek uszkodzil jej liscie i zawiazki kwiatow przyszlorocznych :(
Odrodzi sie, bo padly tylko pierwsze liscie, pewnie sie jeszcze pusci, ale pakow kwiatowych pewnie w tym roku nie wytworzy :(
Oto ta nieszczesnica:
Bez szkod wyszly jablonki i truskawki, ktore zabezpieczylam flizelina:

Nie przykrywalam wszystkiego, bo nie mialam tyle flizeliny, a o magnolii po prostu zapomnialam - rosnie po drugiej stronie domu.... moja wina :(

O hortensje sie nie boje, odrosna, ale w tym roku nie beda takie piekne jak w poprzednich:


Obserwowalam dzisiaj jablonke, rozwija piekne kwiaty, bylo cieplo, slonecznie i...... przyleciala JEDNA! pszczolka :(
Czyli tez je trafilo..... smutno.....


16 kwi 2017

Migawki z ogrodka

Swieta swietami, jakos tam leca, pogoda mokra, co tu robic?
Zdjecia w ogrodku robic!!!

Na poczatek hodowla rozsady nasturcji:

"Doniczki" na roslinki wyprodukowalam z gazet, wg instrukcji znalezionej na pinterescie. Jakby ktos chcial, to mozna znalezc TU.

Poniewaz chce miec nasturcje mozliwie wczesnie gotowe do wysadzenia, to wsialam je tez wczesnie.
Maja rosnac pod jablonkami i porzeczkami i sciagac na siebie mszyce.
Moze dzieki temu mszyce nie wejda na drzewka i krzewy. Zobaczymy...

Bratki wsadzalam "w com ta miala": Tutaj w nieuzywany koszyk rowerowy.
Mam jeszcze inne pomysly na pozniej :)

 Paroletnia jablonka przesadzana jesienia pieknie sie przyjela i zakwitla.
Ale jak zakwitla!
Mala (karlowata) jablonka przesadzona trzy tygodnie temu przyjela sie i tez kwitnie:
Krzak lawendy, ktory rosl w miejscu nie akceptowanym przeze mnie zostal przesadzony pod plot, a przed nim wsadzilam male krzaczki wykopane z grzadki przed domem, bo tam im sie nie podobalo.
Moze tu sie spodoba?
A tu zawiazujace sie owocki na brzoskwini, ktora przestraszyla sie, ze ja zetne, i pieknie kwitla :)
I rownie wystraszona morela, na ktorej juz wyraznie owocki widac:

Te wysokie chabazie to tez galezie moreli, ktore "poszly w dluga"
Jak sie powiekszy zdjecie to widac ile owockow chce wyprodukowac!

Nie mam wielkiej nadziei na olbrzymie plony z tych dwoch drzewek, bo to jeszcze po drodze zimni ogrodnicy i zimna Zoska, a i teraz nocne temperatury niebezpiecznie spadaja do paru stopni powyzej zera.
Ale popatrzec i pomarzyc milo :)

Sliwa renkloda slabo kwitla, tylko kilka kwiatkow... szkoda :(

No i moje "pole truskawkowe" :)  (wysypalam skorupkami z jajek - podobno slimaki tego nie lubia??)

14 kwi 2017

No to odpoczelam

Odpoczelam w ten piatek, tylko odwrotnie!
Caly tydzien mielismy wnuka na przechowaniu.
Dobre dziecko (11 lat), ja roboty przy nim nie mialam, musialam nakarmic i napoic, ewentualnie na pytania odpowiadac, ale na siedzaco :)
Dziadek mial gorzej, bo jest dla wnuka alfa i omega i caly czas siedzieli w warsztacie.
No i dobrze!
Tylko przepadly nam mile drzemki w ciagu dnia, bo chlopak mial sily niespozyte :)
Mial go ojciec odebrac w wielki piatek wieczorem... fajnie, pomyslalam, nie musze nic szykowac do jedzenia, wieczor, to wieczor, i kupilam ciasto (mrozone oczywiscie, z Lidla oczywiscie).
A dla nas minimum zaopatrzenia, bo ja sie odchudzam, a Najglowniejszy zadnych odchylow jedzeniowych nie potrzebuje.
Tak dobrze zarlo i.... zdechlo!
Synowa zadzwonila w czwartem wieczorkiem, ze przyjada cala rodzinka w piatek w poludnie! Zazgrzytylam zebami i zrobilam remanent:
pol kilo mielonego - za malo!
pol kilo gulaszowego - za malo!
dwie kurze nogi - za malo!
Nosz kurza noga!!!
Dwoch duuuuzych chlopow, dwoch nieletnich z duzym apetytem i dwie kobiety, ktore tez cos tam wsuna :)
Wymodzilam: gulasz, falszywego zajaca (no bo wielkanoc) i zupe jarzynowa na dwoch kurzych nogach.
Myslalam, ze mi nogi w kuchni odpadna :(
Przyjechali, ja stawiam obiad na stol, a synowa mowi, ze ziec dzisiaj posci!
Troszke mna wstrzasnelo, ale stwierdzilam, ze nic innego nie ma, bedzie jadl ziemniaki i salatke!
A wnuki jak na zlosc, tez jesc nie bardzo chcieli, wiec: zostal mi caly gulasz, wieksza czesc zajaca i polowa zupy! Nie martwiac sie zbytnio, zamrozilam nadwyzki, bede miala pare dni wolnego od gotowania :)
I tak to zaczelam swieta :)

WESOLEGO SWIETOWANIA WSZYSTKIM ZYCZE!!!

A tak sie dzieci bawily:



5 kwi 2017

Probna poduszka

Tak sie wlasnorecznie wrobilam w pewna duuuza robote i.... nie zaluje :)
Ale od poczatku:
Moj chor jak kazdy, ma cztery glosy. W kazdym po +/- 20 chorzystek, razem +/- 50 kobiet.
Chor ma "obowiazek" zapewnic swoim chorzystkom w ciagu roku roznorodne atrakcje, czyli:

*Wycieczka piesza majowa ubarwiona spiewaniem, grami i zabawami, zakonczona grillem,
*Wycieczka rowerowa z partnerami, jak wyzej, zakonczona grillem,
*Spotkanie adwentowe z prezentami dla wszystkich chorzystek.

Za kazdy rok odpowiada kolejno inny glos.
Fundusze na organizacje imprezek sa, ale niezbyt duze, liczy sie wlasna inwencja.

My, czyli alty, mamy te obowiazki spelnic w przyszlym roku.
Duzo czasu, ale...
Jezeli chodzi o wycieczki, ja sie nie wtracam, inne "siostry spiewajace" sa bardziej kompetentne.
Ja sie zglosilam do uszycia dla calego choru, jako prezenty adwentowe, poduszek do siedzenia (bo mamy twarde krzeselka :)
Poniewaz moje zasoby szmatek do szycia patchworkow maja objetosc trzech szaf dwudrzwiowych, to taka ilosc poduszek troche te objetosc przetrzebi!
Zaproponowalam prace zespolowa, czyli dwie osoby dobieraja szmatki kolorystycznie, dwie kroja wedlug szablonow, przygotowanych przeze mnie, a ja szyje.
Oczywiscie na mnie przypada najwiecej roboty, ale cel uswieca srodki! Czyli "zejdze" mi troche szmatek z szaf!
Wzory musze przygotowac do jesieni, bo wtedy zaczniemy te zabawe w szycie.
Na spotkanie organizacyjne przygotowalam najprostszy wzor - kwadraciki (10x10cm, po zszyciu 40x40cm, czyli typowe wymiary jaska). Moze ktos bedzie chcal jako jaska uzywac?
Zszylam, podlozylam ocieplinke i przepikowalam obok szwow. Takie cos wyszlo:

Tyly beda jednobarwne, z zatrzaskami, albo guzikami.
Poduszka sie spodobala :)
Musze teraz przygotowac szablony do innych wzorow - prostokaty, paski, trojkaty itd.
bedzie szycie, bedzie wesolo!

1 kwi 2017

Bo ty mi nie pozwalasz!

Taaaa.... ja jestem ta zla, ktora Najglowniejszemu Tepicielowi Trawy na grzadkach nie pozwala w ogrodku porzadku zrobic!
Bo on by te grzadke juz dawno przekopal, a na tamtej tez cos zrobil, bo przeciez chwasty, i w ogole tak nie moze byc!
No coz, wedlug mnie tez nie moze tak byc, ale...
na grzadce osmiometrowej wzdluz plotu posadzilam rok temu  7 sztuk mlodych rododendronow, dostalam od kolegi bo ukorzenil ze swoich, fioletowe, i wsadzilam, myslac o zielono-fioletowej scianie - prawda, ze za dziesiec lat ale....
Przyjely sie, ale w tzw miedzyczasie zmienilam koncepcje i postanowilam je wykopac i posadzic na innej grzadce, z ktorej trzeba bylo najpierw wykopac stary bukszpan i stara azalie.
Czekajac na sily pomocnicze w osobie mojego ziecia slyszalam tylko ciagle: no czemu mi nie pozwalasz przekopac tej grzadki?
Na co ja niezmiennie odpowiadalam: bo tam sa kwiatki, ktore musze gdzie indziej przesadzic, a ty na kwiatkach sie nie znasz...
W koncu Najglowniejszy Porzadkowy znalazl cos innego do porzadkowania i mial jechac na smietnik z roznymi badziewiami. No to mu mowie: wez wyrwij w tamtym kacie te uschnieta wisienke, co ja nam w zeszlym roku nornice podgryzly. Ktora wisienke? No te wyschnieta, bez galezi, sam pien! WYSCHNIETA, BEZ GALEZI!
Musialam na krotko wyjechac cos zalatwic, wracam, a moja corka dlawiac sie ze smiechu mowi mi, ze Najglowniejszy owszem wyrwal drzewko, ale nie to uschniete, tylko trzyletni krzak agrestu, na wysokim, owszem pniu, ale z zielonym listkami i zaczynajacy nawet kwitnac! Z kolcami! Widzial ktos kiedys wisienke z kolcami???
Dlaczego wyrwal???? No bo myslal, ze to wlasnie mial wyrwac, no bo ten pien to mial uschniety i porosniety szarymi porostami, czyli NIEZYWY!
Tez sie zwinelam ze smiechu, bo bylo juz po wszystkim, agrest na smietniku, a pien wisienki jak stal tak stoi!!!!!
A agrestu w tym roku juz nie pojemy... a byl taki smaczny, slodziutki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...