(W poniedzialek)
No to juz po operacji, w obu nogach od góry do dołu spalili mi laserem po kilka pokręconych żył....
Nie miałam przyjemności oglądania operacji na monitorze, ani podsłuchiwania chirurga i anastezjologa, bo mnie raz dwa trzy uśpili i po 1,5 godzinie obudzili :)
Wyjęli ze mnie jakieś rurki, przykryli kołderką, troche podnieśli tułów do góry i nakarmili dwoma herbatnikami i filizaneczką wody.
Już byłam ubrana w gustowne pończoszki kompresyjne (moje), włożyłam spodenki i buty i poczekałam chwilkę na McGyvera, którego wezwali telefonicznie do biednej żonki :)
Od przyjścia do wyjścia trwało około 3 godzin.
Taki wojskowy kolorek sobie wybrałam, drugi komplet mam jasnoniebieski.
Pojechaliśmy do domu, napiłam się kawy i poszłam spać....
Tego popołudnia włóczyłam się tylko po domu, troche otępiała, następnego dnia (wtorek) na kontroli ściągnęli mi pończoszki, bandaże, plastry, zabandażowali na nowo, pozalepiali, i naciągnęli niebieskie pończoszki :)
I znowu nie miałam okazji obejrzeć nóżek, bo dwie pielęgniarki skutecznie mi wszystko zasłoniły....
Wygonili do domu (wtorek rano) z przykazaniem, żebym się oszczędzała, trochę po domu dreptała i NIE zdejmowała pończoch, i nie kąpała się aż do soboty!!!!
W sobotę wolno mi zdjąć te pończochy, odwinąć bandaże i "delikatnie" wziąć prysznic.
I nie wycierać tylko osuszać....
Myję się mokrym ręcznikiem, włosy nad wanną i marzę o sobocie.... jeszcze dwie noce i dwa dni..... :)))))
Dzisiaj połaziłam po dwóch sklepach z dobrem wszelakim, w Action kupilam jak zwykle dwie pary małych nożyczek, przedłużacze do prądu i śliczne notatniki, a w Phillipsie trochę żarełka dla McGyvera.
Mam zamiar zabrać się szybko za szycie, a właściwie przerabianie, bo:
w te gustowne pończoszki muszę się jeszcze odziewać przez co najmniej dwa miesiące, a że jest lato, to potrzebuję luźne krotkie spodenki i odpowiednie kolorem bluzeczki :))))

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz