18 paź 2026

Wypadki do których nie doszło (całe szczęście!)

I znowu stres!!!!
Zdjęcie powyżej pokazuje nasz wyjazd z podwórka (po lewej stronie, z moim czarnym autkiem).
Podwórko jest szerokie (nie widac na zdjeciu), obok mojego autka wjeżdża spokojnie VW caddy, i ma jeszcze miejsce z prawa i lewa do wygodnego wsiadania. Można dobrze manewrować autami.
Widoczność (jak widac) jest doskonala na prawo i lewo. 

Ale od początku 😀 
Mieszkamy przy uliczce z ruchem uspokojonym, czyli wszyscy oprócz aut mają pierwszeństwo. Wiem o tym, wyjeżdżam z naszego podwórka bardzo ostrożnie i pomału, szyja mnie boli od krecenia w prawo i w lewo... 
Moim autkiem wyjeżdżam tyłem, McGyver swoim Caddy przodem.
Pie...ne rowery elektryczne są bezgłośne i rozpędzaja się do szybkości ponaddźwiękowej, mają w d..ie znaki drogowe, bo nie mają tablic rejestracyjnych. Jeszcze gorsze są hulajnogi, na których nastolatki jeżdżą wgapione w telefon, albo we dwoje nie zwracając uwagi na nic.
Ulica ma co kilkadziesiat metrów wysepki z krzakami i drzewami, co powinno wymuszać ograniczenie prędkości, ale.... No właśnie jak wyżej.
Zza tych drzew i krzaków startują te rakiety,  których wcześniej nie widzisz....

Stres pierwszy: 
w połowie naszej ulicy małe skrzyżowanie, McGyver przyhamowuje (uliczka od prawej, czyli oni mają pierwszeństwo), nagle z prawej strony, od tylu! wyprzedza nas skuter z prędkością rakiety! ... gdybyśmy jechali trochę szybciej, to już bylibyśmy tuż przy ogrodzeniu następnego domu, a koleś miałby czołówkę z płotem!

Stres drugi:
wyjeżdżamy z naszego podworka w prawo, jesteśmy już na uliczce, auto stoi w poprzek ulicy, 10m od nas idzie mama z dzieckiem na małym rowerku. Pilnuje go mówi żeby stanął, ale dziecko rozpędza się coraz bardziej, matka krzyczy, my stoimy, dziecko wjeżdża rowerkiem w auto i spada z niego. Nic mu się nie stało, rowerek bez szkód, auto porysowane.
Ja w szoku (mam już w oczach policję i karetkę)!, McGyver w szoku(on prowadził), matka w szoku przeprasza za uszkodzenie auta, dziecko spokojnie otrzepuje spodenki (było w kasku) i się śmieje...

Stres trzeci:
wracamy z zakupów,  stajemy wzdłuż uliczki przed podwórkiem,  ja muszę wysiąść, otwieram drzwi prawe jednocześnie patrząc w lusterko, i w tym momencie mija nas rowerzystka na elektrycznej "rakiecie" ! Noż k....a! Gdybym nie miała  nawyku otwierania prawych drzwi LEWĄ ręką, to kobieta miałaby piękną czołówkę z drzwiami! I nie było jej widać jak stawaliśmy....

Dla niezorientowanych: 
jak się otwiera drzwi lewa ręka, to to trzeba się troszkę pochylić do przodu, i wtedy glowa automatycznie się skręca trochę w prawo, co wymusza spojrzenie w lusterko. Nawyk wyrobiony w Niemczech, gdzie rowery zasuwają jak chcą.

Taki post mi wyszedł, bo mnie ta bezmyślna rowerzystka wku....la. Ona miała na dodatek pusta ścieżkę rowerową 2m w prawo!
Na zdjęciu poniżej widać wysepkę z drzewem. Pomiędzy wysepka z drzewem (i autem) a żywopłotem biegnie wzdluz uliczki wygodna ścieżka rowerowa:

Dlatego jeżdżę autem tylko po naszej wsi, gdzie prawie wszystkie uliczki mają ograniczenie do 30km/godz, mogę sobie turlać się autkiem wolniutko, mogę stawać na sporych parkingach przed sklepami i wybierać sobie wygodne miejsce do parkowania.

***************
Chciałam pokazać mój nowy prysznic, jest gotowy od paru tygodni, bardzo wygodny, ale przełożę to na następny raz 😀

Pozdrawiam, i do następnego napisania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podobne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...