Wylegiwaliśmy się do 10.00!!! Śniadanie o 11.00, umyłam na świeżo włosy, i wyszukałam wyjściowe odzienie.
Wyjściowe to znaczy jeansy, t-shirt i sweter, bo zimno..... brrrr...
Przed pierwszą dałam McGyverowi obiad (zostało od wczoraj) i wybiegłam na autobus "do miasta". Miasto (tzw.) jest w odległości 5km, ale autobus jedzie 20 minut.
Jechałam na pierwsze w historii "wspólne dzierganie na drutach".
U Lucy odbywa się to w kinie, a u nas w miejskiej bibliotece.
Biblioteka jest nówka niesmigana, dopiero co otwarta, wybudowana z rozmachem!
Jestem zachwycona jej przyjaznością i funkcjonalnością!!!!
Wysiadam z autobusu, robię 30 krokow i juz jestem w środku :) To ten duzy bialy budynek z prawej strony:
(Zdjęcie z internetu)
Ogromna przestrzeń, na dole dwie panie w zagrodzie z komputerami do obsługi czytelników, regały z książkami, podzielone na działy i pododdziały, wszystko czytelnie i logiczne rozmieszczone, schody z poduchami do siedzenia lub czytania, lub słuchania odczytow:
(Zdjęcie z internetu)
Przestrzen podzielona na części użytkowe: czytelnia czasopism, część dziecięca, młodzieżowa, na pierwszym i drugim piętrze stoliki do czytania i nauki - z lampkami, komputerami, kabelkami do podłączenie smartfonów.
Sale do spotkań że stołami i fotelami.
Jeżeli ktoś jest głodny lub spragniony to drzwi obok biblioteki prowadzą do piekarnio-cukierni z pieczywem, tortami i kawą. WC też jest :) czysty :)))
Na spotkanie dziergania przyszło 20 pań, wszystkie w wieku zbliżonym, na dużej sali przy stole rozłożyłyśmy się z naszymi robótkami i przez dwie godziny słychać było stukanie drutów i "jazgotanie" pracowitych dziewiarek 😀
Ja pracowałam nad moim nowym swetrem, który ma być taki:
a na razie jest taki:
A w ogrodku nic nie robię, bo pogoda nie sprzyja działalności na zewnątrz, może po zimnej Zośce będzie cieplej....








Rzeczywiście gmach biblioteki imponujący. A spotkanie zawsze jest przyjemne.
OdpowiedzUsuń😀 Jestem ciekawa, czy te spotkania się utrzymają, początek był imponujący
UsuńBiblioteka superancka. Basiunia - nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ten sweter to głównie test na "anielską" cierpliwość dziewiarki - ja to bym odpadła już w trzecim rzędzie wzoru. A tak poza tym to po kilku latach "rozwodu"z drutami i szydełkiem udziergałam jeden jedyny szalik prawymi oczkami po obu stronach. Po prostu zrobiłam się szalenie leniwa, albo po prostu metryka mi przeszkadza. Mam nadzieję,że pokażesz w trakcie dziergania jak Ci to idzie.
OdpowiedzUsuńSerdeczności ślę.
Będę pokazywac co jakiś czas, na razie robię jeden rządek na dzień! 😀
UsuńPozdrawiam
Moja dilerka (wełny) organizowała u siebie w sklepie "drutozlot", niestety niedawno zamknęła sklep... ale koleżanki ogarnięte, już nowe miejsce zorganizowane 🥰. Sweterek bardzo ładny, też takie robię (do tej pory Jennifer Steingass - na raverly), ale ja robię wzór metodą Double face - swetr elastyczny i dwustronny 😏😏😏
OdpowiedzUsuńDouble face jeszcze nie robilam, kiedyś może spróbuje :)
UsuńCzy tym sposobem wychodzi też dwa razy więcej welny? Hmmm... musze pooglądać YouTube 😀
Tylko na wzorze trochę więcej, reszta normalnie
UsuńE-mail wysłałam 😉
UsuńDostałam mail, dziękuję, śliczny wzór!!! Odważę się za jakiś czas, ale najpierw na np szaliku :))))
Usuńblogger mnie już tak wkurza, że klekajcie narody.
OdpowiedzUsuńw mieście tutejszym tez takie dziewiarskie spotkania sie odbywają :-) ale sie panie przenosza. no biblioteka imponująca, bardzo bym bywała w niej.
oraz i ja chce taki sweterek Basiu bardzo bym poprosiła o namiary:-)) jeśli można.
Też bym często bywała, ale muszę tam dojechać autobusem, a bileciki po 6€ !!! Moge korzystać od czasu do czasu, jak mam np wizytę u lekarza
OdpowiedzUsuńPiękna biblioteka, też bym chodziła na takie spotkania, chociaż z szalikiem, bo raczej nic innego nie potrafię, ale cudnie tak posiedzieć z fajnymi ludźmi. Ogród wiadomo, leje, zimno, wieje. Prosiłam moją Zosię, by już nam odpuściła :* uściski.
OdpowiedzUsuń