Moje strony blogowe

18 sty 2026

Sweterki, sweterki... dla drutomaniaczek :)

 Zmobilizowalam sie do pokazania moich "prac recznych" czyli postepow w dzierganie nowych sweterków. Sweterków mam co prawda pełna szafę, ale wszystkie noszę i ciągle mi mało :)
Jest to też związane z moimi zakupami na temu, bo nie mogę się oprzeć, żeby kupować i testowac sliczne włóczki.
Pierwszy sweterek robilam dla mnie, ale przyjechała córka i..... "mamusia, ale co ty, zobacz jak mi w tym ładnie..." i przepadło, wyjechał z nią do Holandii.
Dziergalam go dwa tygodnie, moher był puszysty, druty 6, zużyłam 350g!



Najciekawszy był sposób dziergania :)

Robilam go w dziwny sposób, najpierw plecy (prostokat), prosto do pach, oczka zostawiłam na żyłce, 
potem nabrałam od góry oczka plecow i zrobilam dwie części dekoltu, połączyłam je i w dół do pach.
Potem przód i tył połączyłam na jednym drucie z żyłka i robilam na okraglo tułów do samego dolu.
Rękawy nabrałam na okrągło, i robiłam w dół.
Sweter nie ma żadnego zszywania!!!

#######$

Ale pierwszy zakup, na próbę, to była alpaka 100%, turkusowa, i do tego cieniutki moher, żeby gładki sweter trochę "spuchacic".
Fajnie i szybko się robiło, przód, tył, dwa rękawy, druty 5.
Jak przyszło do zszywania, to mnie zastopowało :(
Zblokowane części pomierzyłam i .... okazało się, że rękawy trzeba dorobic, bo za krotkie, a szew dwóch grubych kawałków jest za gruby!
Leżą te nieszczęsne części i czekają na wene, żeby je skonczyc  :))))
########

A potem kupilam merino 100% na sweterek "w koniki"  :)


Sliczny blekit, pliske na szyje zrobilam na drutach 3 (!!!), 116 oczek, sposób dziergania pliski znalazlam na YouTube,  umęczyłam się okrutnie, całe południe scibolilam te oczka, bo pod ściągaczem po nabraniu nowych oczek mialam ich 232 !!! A po kilku rzędach z powrotem do 116. Ufff, ładnie wyszło:)
Teraz jeszcze przeżyć rzędy skrócone na plecach, i... dojdę do koników.
Sweter robiony od góry, raglan. Koniki wyrabiane fair isle.
Koniki będą jaskrawo czerwone.

#####

A we wtorek pojadę sobie na "wycieczke" do miasta, tam jest sklep z materiałami i wełna, bo chce kupić wełnę na skarpetki. Sto lat nie robilam skarpetek, bo i po co, noszę ciagle podkolanówki kompresyjne, grube i ciepłe  :)))
Ale namiętność mnie pcha  :)))))

14 komentarzy:

  1. Basko, naprawde zrobisz te koniki??!! To bedzie najpiekniejszy sweter na swiecie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny sweter i te wszystkie włóczki...Mega sliczne. Koniki...brzmi rewelacyjnie. Ciesze sie czytając o takiej pasji i niech trwa na dobre. :)))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam te koniki, nie wiem kiedy mi dojdzie zrobić. Takie swetry robię metodą Double face, po pierwsze - odcinek z wzorem też jest elastyczny, po drugie - sweter można nosić dwustronnie

    OdpowiedzUsuń
  4. No patrz Basiu, blogger coś świruje, od tygodni a nawet miesięcy nie uaktualniał mi twoich wpisów!
    Sweterek dla córki śliczny kolor.
    Poprzez grube szwy nie lubię zszywać dzianin, i lecę od lat raglanem.
    Co z tej niebieskiej temowej alpaki zrobię, chyba wdzianko, a la kamizelkę, ale też raglanem. Zrobię kadłub taki po biodra, a rękawki raczej krótkie wyjdą. To taka próba.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P. S. Akurat robię tradycyjne mitenki, z mojego najukochańszego na nie materiału, czyli wełny skarpetkowej.

      Usuń
  5. Oglądam i .....zazdroszczę, bo od wielu miesięcy jakoś nie mogę się zebrać by cokolwiek udziergać. Co prawda zrobiłam jeden męski szalik, ale utknęłam na etapie wykończenia go... frędzelkami. I tak leży biedaczek i czeka cierpliwie aż pomyślę jak je sprytnie doczepić do tego szalika. Jakoś zupełnie nie mogę sie pozbierać tej zimy w całość- wciąż jestem w stanie rozsypki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Twój wpis bardzo dobrze oddaje radość, jaką daje prawdziwe rękodzieło – widać, że to nie tylko hobby, ale też sposób na bycie tu i teraz. Bardzo podoba mi się, że dzielisz się swoimi metodami, problemami i wpadkami – to pokazuje, że tworzenie nie zawsze idzie gładko, ale satysfakcja z efektu wynagradza wszelkie trudności.

    Najciekawsze w Twoim opisie jest to, jak łączysz kreatywność z praktyką: każdy sweter jest inny, dobór włóczki, eksperymentowanie z technikami, rękawy, które trzeba poprawić, pliski, koniki – wszystko to pokazuje, że robótka ręczna to małe wyzwania i wielka frajda jednocześnie. Świetnie też, że dzielisz się tym z innymi – nie tylko pokazujesz efekt, ale też jak powstaje, co dla początkujących i średniozaawansowanych drutomaniaczek może być bardzo inspirujące.

    Podoba mi się też wątek rodzinny – że Twój pierwszy sweter wędruje do córki i sprawia jej radość – pokazuje, że te wszystkie godziny spędzone z drutami mają też wymiar emocjonalny. Twoja pasja do włóczki, kolorów i eksperymentów jest zaraźliwa – czytając, mam ochotę od razu pobiec po druty i coś zacząć!

    OdpowiedzUsuń
  7. Basiu, piękny sweter, a najważniejsze że zrobiony własnoręcznie! Nosić taki, to szczególna przyjemność!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zrobilam kilka szalików w grudniu i przegądam wełny od kilku tygodni, podziwiam Cię, piękny sweter :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Basiu, przez pewien okres tak długo nie było Cię na Twoim blogu, że myślałam już, że zamilkłaś na dobre, porzucając blog. Tymczasem taka niespodzianka! Hurra!
    W robieniu na drutach jestem kompletnym cymbałem. Dziergałabym nawet chętnie, ale zupełnie brak mi umiejętności i tego zmysłu "krawieckiego".

    OdpowiedzUsuń
  10. Sweter śliczny! I cieplutki. Na tę zimę idealny!

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz talent, gratuluję z całego serca udanego dziergania!
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń